Festiwal Piosenki Białoruskiej staje się coraz bardziej białoruski 18 lutego br. odbył się w Białymstoku Koncert Galowy Festiwalu Piosenki Białoruskiej. Już po raz ósmy w wypełnionej po brzegi, źle nagłośnionej hali „Włókniarza” zaprezentowały się liczne zespoły. Swoją obecnością zaszczycił koncert poseł Włodzimierz Cimoszewicz, pod patronatem którego odbywał się festiwal. Koncert rejestrowało siedem kamer Telewizji Białystok.
Podobnie jak w latach minionych także na tegorocznym Festiwalu Pieśni Białoruskiej nie zabrakło akcentów ukraińskich. Należy jednak odnotować, że w odróżnieniu od lat poprzednich w bieżącym roku dominowały tu pieśni białoruskie.
Tradycyjnie już w hali „Włókniarza” zaprezentowano zespoły śpiewające podlaską gwarą ukraińską. Z „Hajnauszczyny – krynicy autentycznaha biełaruskaha falkloru” (według słów sekretarz Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Walentyny Łaskiewicz) przybyły „Orieszki” z Orzeszkowa, które gwarą ukraińską zaśpiewały pieśń Posijała ohuroczki. Z kolei zespół „Lubaszki” z Dobrowody wykonał po ukraińsku pieśń O, Boże. Warto zaznaczyć, że jedną z cech fonetycznych gwary, w jakiej ta pieśń została wykonana, jest zjawisko tzw. ikawizmu, występujące tylko w języku ukraińskim.
Na koncercie finałowym można było też usłyszeć pieśni tłumaczone (często nieudolnie) z ukraińskiego na białoruski. Przykładem może tu być bardzo popularna pieśń ukraińska Była mene maty berozowym prutom lub też zaśpiewana przez zespół „Tyniewiczanki” z Tyniewicz Dużych Oj, u łuzi pry dołyni (w wersji Oj, u łuzie pry dalinie). Rozbrzmiewające po białorusku pieśni ukraińskie traktowane są najczęściej jako białoruskie pieśni ludowe, co widać także w najprzeróżniejszych publikacjach. Przykładem może tu być wydana w Mińsku antologia Pieśni Biełastoczczyny, która na festiwalu rozeszła się jak świeże bułeczki.
Warto też wspomnieć o jeszcze jednej tendencji widocznej w przyswajaniu pieśni ukraińskich – pozorne nadawanie im charakteru białoruskiego. Chodzi tu o zastępowanie niektórych słów białoruskimi czy też wymowę zgodnie z zasadami fonetyki białoruskiej. Widać to chociażby w wykonaniu różnych zespołów grających na weselach, którym się wydaje, że jeśli w piosence Smereka zamiast „diwczyna” zaśpiewają „dziauczyna”, będzie to już piosenka białoruska. Taką „białoruską” wersję ukraińskiej pieśni Oj, kum do kumy załycajetsia, wykonała na festiwalu młodzież z Liceum Ogólnokształcącego z BJN w Hajnówce.
Mimo zauważalnego ograniczenia na festiwalu obecności folkloru ukraińskiego, jak co roku rodzi się pytanie na ile można mówić o autentyczności prezentowanego tam folkloru i czy wszystkie wykonane na festiwalu pieśni są rzeczywiście białoruskie. Wiadomo bowiem, że zespoły występujące na festiwalu dość często wykorzystują folklor ukraiński: wiele pieśni wykonywanych jest gwarą ukraińską, którą najczęściej traktuje się jako lokalną odmianę języka białoruskiego, inne z kolei są tłumaczone z języka ukraińskiego i śpiewane po białorusku.
Żaden naród nie żyje w izolacji, naturalnym zjawiskiem jest wzajemne przenikanie kultur, także w dziedzinie folkloru. Pieśni ukraińskie od dawna przyciągają swoim bogactwem i przyjemną dla ucha melodyką różnych wykonawców, poczynając od polskich grup folkowych, a kończąc na zespołach grających disco polo. Nie ma także nic złego w tym, iż do swego repertuaru włączają je także zespoły białoruskie i śpiewają o kozakach, Ukrainie czy Dunaju. Chodzi tylko o to, by nie fałszować obrazu rzeczywistości i nie włączać pieśni ukraińskich do swego dziedzictwa kulturowego.


