Ukraiński teatr we wsi Kleniki
O przejawach życia kulturalnego wśród etnicznie ukraińskiej ludności powiatu bielskiego przed I wojną światową nie mamy prawie żadnych informacji. Pewnym wyjątkiem jest powstanie w 1908/1909 r. ukraińskiego teatru ludowego we wsi Kleniki, opisane w wydawanej w Wilnie białoruskiej „Naszaj Niwie” (nr 40 z 14.10.1909 r.. z fotografią). Autorem korespondencji, zatytułowanej „Teatr ludowy”, był podpisujący się pseudonimem „Chalimon s-pad Puszczy”, Eugeniusz Chlabcewicz, syn pochodzącego z Białorusi miejscowego proboszcza prawosławnego. Pisał on w swej korespondencji:
Jeszcze na Boże Narodzenie (1908 r. — J.H.) nasi studenci poradzili chłopom, aby stworzyli teatr i wystawili ukraińską komedię „Rozumnyj i dureń” Karpenki-Karego (Tobilewycza). Jeden z naszych studentów, Białorusin, przeczytał chłopom; ci zaraz zgodzili się i podzielili pomiędzy sobą role w komedii. Młode dziewczęta za nic nie chciały grać starych kobiet i trzeba było dobierać role według wieku. Za teatr wzięto się z wielką ochotą i wszyscy odbywali próby poważnie i starannie. Aktorzy byli w wieku od 17 do 40 lat.
Starsze kobiety, podparłszy brody rękami, mówiły nieprzychylnie: „Cóż to, na nową wiarę oni przechodzą, czy jak, że już innymi nazwiskami się nazywają?” — dziwiło je, że chłopi w czasie gry nazywali siebie tymi imionami, które umieszczone są w komedii. Ale te niewielkie przeszkody nie popsuły sprawy, i gdy przyszedł czas występować w mieście, nasi chłopi-aktorzy, z torbami na plecach ruszyli piechotą do Bielska (18 wiorst). Właśnie w dniu występu, 20 września (1909 r. — J.H.), wypadało wesele pewnej dziewczyny, naszej aktorki, ale wyprawiono je dwa dni wcześniej. Na weselu była cała teatralna gromada.
Już od paru dni w Bielsku były rozklejone afisze o wiejskim teatrze. Społeczeństwo było nadzwyczaj zainteresowane i w klubie, w którym odbywało się przedstawienie, zebrało się masę widzów. Grano nadzwyczaj dobrze i komedia się wszystkim podobała. Na zakończenie wiejski chór zaśpiewał kilka pięknych ukraińskich pieśni. Po śpiewach były tańce, w czasie których panowie tańczyli razem z wiejskimi dziewczętami.
Teraz w naszej wsi mówią: „Cóż, chociaż my i chłopi, ale możemy, tak samo jak panowie i urzędnicy, i czytać książki, i robić teatr”.
Cały dochód został przeznaczony na wiejską ludową bibliotekę-czytelnię.
Wszystkie wsie dokoła mówią tylko o naszym teatrze.
Drukując tę korespondencję, redakcja ,,Naszaj Niwy” opatrzyła go takim oto wymownym komentarzem: „Nasza Niwa” gorąco gratuluje i pozdrawia pracowników pierwszego teatru ludowego na grodzieńskim Podlasiu, w krainie zapomnianej przez historię i gnębionej ciężkimi warunkami obecnego życia, i życzy, aby ten teatr dopomógł naszym braciom-Podlasianom zbudzić się i zrozumieć, że są oni synami bratniej nam Ukrainy. (R).
O roli wspomnianej w korespondencji E. Chlabcewicza biblioteki wiejskiej w społeczności klenickiej przeczytać możemy w innej korespondencji zamieszczonej również na łamach „Naszaj Niwy” (nr 28-29/1909 r.). Oto co pisze jej autorka, która podpisała się jako „Kobieta Natałka”: Ile korzyści naszym chłopom dają biblioteki-księgarnie, dobry przykład możemy widzieć i poznać i z naszej wsi. Jeszcze niedawno założono tu taką księgarnię, a lud już polepszał, pospokojniał, […]. Chłopi zaczęli poznawać i szanować swoją godność człowieka i rozumieć, iż i oni tacy sami jak i wszyscy — ludzie. Nie drżą już tak przed swym naczalstwem, jak dawniej, bo czytają książki, poznali dobrze, co można, a czego nie można. Korzystają z tych książek nie tylko mężczyźni, ale i kobiety gryzą je jak rzepę; nawet kłótni teraz pomiędzy nimi mniej niż dawniej słychać; a jeśli chodzi o dzieci — to tych nawet i nie odpędzić od czytania. Można z pewnością spodziewać się, że gdy tak pójdzie dalej, to nasi chłopi zrobią się kulturalnymi, rozumnymi ludźmi.
Opracował J. H.
«Над Бугом і Нарвою», 1993, № 1, стор. 16.



