ІСТОРІЯ,  Наші статті,  ПОДІЇ

Filozof Serhij Daciuk (Kijów): Polityka kłamstwa i Ukraina

Filozof Serhij Daciuk (Kijów): Polityka kłamstwa i Ukraina

Na początku marca 2022 roku w Rosji uchwalono nowe przepisy, przewidujące za rozpowszechnianie informacji o wojsku i wojnie, które władza uzna za fałszywe, ogromne grzywny (od 700 tysięcy do 5 milionów rubli, czyli w danym momencie od 26,6 tys. do 190 tys. zł) i kary więzienia od 3 do 15 lat. Media w Rosji mają też nakaz publikowania informacji tylko i wyłącznie pochodzących ze źródeł rządowych, nie mogą używać słów „wojna” i „inwazja” dla opisu sytuacji w Ukrainie – mają stosować takie określenia, jak „specjalna operacja wojskowa”. Zatem oficjalne propagandowe kłamstwo ma być nie tylko codziennością dla mieszkańców RF, ale też podlegać specjalnej ochronie przed prawdą, czemu służy też blokowanie Internetu. Oczywiście w Rosji kłamstwo, zwłaszcza o wydarzeniach w Ukrainie, nie jest niczym nowym – m.in. pisał o tym na swoim blogu Serhij Daciuk, którego tekst, przedstawiający sytuację z początków zbrojnej napaści na Ukrainę, pojawił się w mediach 1 marca 2014 roku.

Polityka kłamstwa i Ukraina

W dobie telewizji satelitarnej i Internetu trudno jest być odizolowanym od informacji docierającej z różnych stron, a więc pokazującej różne – często sprzeczne – spojrzenia i oceny konkretnych sytuacji. Czasem widzimy nawet zwyczajną manipulację sprowadzającą czytelnika lub widza do roli swego rodzaju „psa Pawłowa”, któremu wystarczy błysnąć przed oczyma jakimś mamidłem lub straszydłem, aby ten zareagował fizjologicznym odruchem – „kupić gazetę”, „zwiększyć oglądalność”, „udzielić poparcia”, „potępić”. Na tego rodzaju działania można było natknąć się w niektórych polskich mediach także w związku z wydarzeniami na Ukrainie. Jednak w stan szoku każdego, kto w ostatnim czasie był w Kijowie lub chociaż trochę orientuje się w sytuacji, może wprawić poziom manipulacji, który ma miejsce w większości mediów rosyjskich, gdzie co rusz to mamy do czynienia nie tylko z wypaczaniem obrazu wydarzeń, ale wręcz z kreowaniem nieistniejących faktów. Mamy tu zresztą nie tylko „podmienianie zdjęć”, np. pokazywanie kolejki na przejściu granicznym do Polski jako ilustracji do wiadomości o rzekomej fali uciekinierów z Ukrainy do Rosji, ale też prawdziwie filmowych inscenizacji, jak chociażby rzekomej strzelaniny w Symferopolu, która miała być dowodem na zagrożenie dla jego rosyjskich mieszkańców (a więc uzasadnieniem dla decyzji Rady Federacji uprawniającej do wojennej interwencji wobec Ukrainy). Próbę zanalizowania motywów tych działań i ich skutków dla stosunków ukraińsko-rosyjskich i sytuacji wewnętrznej w obu państwach podjął ukraiński filozof Serhij Daciuk, adresując zresztą swój tekst głównie do odbiorców w Rosji. Myślę, że są to przemyślenia warte także uwagi naszych czytelników, starających się zrozumieć różnorodne przyczyny ukierunkowujące bieg ostatnich wydarzeń w Ukrainie. (jh)

Kłamstwo w Rosji to sposób na unikanie zmian, które są konieczne od dawna. Kłamstwo w Rosji to próba przeniesienia winy za swoje niepowodzenia na innych i wybielenia władzy. Kłamstwo w Rosji jest niebezpieczne dla samej Rosji, ponieważ generuje bezgraniczną nienawiść, która zżera ją od środka. Kłamstwo w Rosji jest niebezpieczne dla całego świata, gdyż izoluje Rosję od reszty świata.

Wojna informacyjna Rosji przeciwko Ukrainie

Analizując badania socjologiczne pokazujące charakter stosunku Rosjan do Ukraińców i Ukraińców do Rosjan, możemy zobaczyć oczywisty brak równowagi. Jeśli podsumujemy różne tego rodzaju badania, widzimy następujący obraz: 1) około 90% Ukraińców we wschodniej Ukrainie, a około 60% Ukraińców w zachodniej Ukrainie jest dobrze ustosunkowanych do Rosjan i wskaźnik ten praktycznie pozostaje bez zmian w ciągu wielu lat; 2) więcej niż 50% Rosjan ma zły stosunek do Ukraińców i taka postawa jest coraz powszechniejsza.

Oznacza to, że wszystkie badania ankietowe potwierdzają bardzo wysoki poziom pokojowego nastawienia Ukraińców i agresywność Rosjan. Ponadto rząd ukraiński również prezentuje się jako daleki od agresji (wyrzeczenie się broni jądrowej, zrujnowanie armii ukraińskiej, ugodowość wobec Rosji). Skąd więc wziął się ten brak równowagi w sympatii i nienawiści? Dlaczego Ukraińcy lubią Rosjan bardziej niż Rosjanie Ukraińców?

Jeśli szczerze odpowiedzieć na te pytania, czego nigdy nawet nie próbowały zrobić władze rosyjskie i ukraińskie, można stwierdzić – są to konsekwencje wojny informacyjnej prowadzonej przez Rosję wobec Ukrainy z wykorzystaniem kłamstwa, które rodzi ukrainofobię. Zmuszenie Rosjan, aby nienawidzili naród ukraiński, bez użycia kłamstwa było niemożliwe. Rosja zaczęła więc kłamać i prowadzić wojnę.

Na wojnę Rosji z Ukrainą składa się kilka elementów – wojna handlowa, wojna informacyjna, wojna o historię, wojna technologiczna. Jeśli wojna handlowa i technologiczna powoduje straty gospodarcze, to wojna informacyjna i wojna o historię to straty nie tylko ekonomiczne. Główna przyczyna ofiar ludzkich w protestach obywatelskich na Ukrainie w latach 2013-2014 ma swoje źródło w trwającej od ponad dekady i prowadzonej na ogromną skalę cynicznej i niepohamowanej wojnie informacyjnej Rosji przeciwko Ukrainie. Jej powód to niechęć Rosjan – w osobach rosyjskiej elity – do uznania prawa Ukraińców do samostanowienia i niepodległości.

Skutki rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Ukrainie nie byłyby tak tragiczne, gdyby nie działania organów oligarchiczno-policyjno-bandyckiej władzy Janukowicza. W wyniku polityki kulturalnej tej władzy Zachód z jednej i Wschód z Krymem z drugiej strony zostały tożsamościowo rozdarte, albowiem obecność telewizji ukraińskiej okazała się ograniczona na Wschodzie i na Krymie, zaś ukrainofobiczna telewizja rosyjska jest tu obecna nadmiernie.

Funkcjonariusze ukraińskiej jednostki policji „Berkut”, którzy zostali przysłani ze wschodniej Ukrainy i Krymu, strzelali do ludzi na ulicach Kijowa właśnie dlatego, że uważali patriotów z Majdanu za benderowców (sic!) i faszystów. Funkcjonariusze struktur siłowych mówili słowami rosyjskiej propagandy. Przekazywali nienawiść wobec Ukraińców zaczerpniętą z rosyjskich kanałów telewizyjnych.

Nie zdejmujemy z byłej krwawej władzy Janukowicza odpowiedzialności za brak balansu informacyjnego ukraińskich i rosyjskich kanałów telewizyjnych między zachodnią a wschodnią Ukrainą z Krymem. W najbliższej przyszłości postaramy się rozwiązać ten problem. Teraz jednak chodzi nie tylko o działania byłego rządu ukraińskiego.

Odpowiedzialni za krew Ukraińców są nie tylko były prezydent Janukowicz i jego poplecznicy. Za krew Ukraińców odpowiedzialni są także Władimir Putin, Dmitrij Miedwiediew, Siergiej Ławrow, Dmitrij Kisielow, Władimir Żyrinowskij, Siergiej Głaziew, Dmitrij Rogozin. To są wrogowie Ukrainy, których działania doprowadziły do ludzkich ofiar i za takich będziemy ich uważać.

To właśnie oni rozpętali i prowadzili wojnę informacyjną przeciwko Ukrainie. To właśnie oni wespół z Janukowiczem są odpowiedzialni za krew Ukraińców. Nie uda im się ukryć za słownym fałszem i kłamliwymi zapewnieniami o swojej przyjaźni wobec Ukrainy. Za nich mówią bowiem nie słowa, ale czyny. Nagrodzenie orderem Kisielowa przez Putina w kontekście jego kłamstw o Ukrainie podczas odbywających się w niej krwawych wydarzeń w ogóle nie mieści się w jakichkolwiek normach.

Są też artyści, którzy bezmyślnie rozpowszechniali narzuconą im ukrainofobię, jak na przykład Michaił Zadornow, Iwan Ochłobystin, Siergiej Łukianienko, Josif Kobzon, Władimir Łanowoj, Jelena Bystrickaja i inni. Z nich wszystkich tylko Iwan Urgant swego czasu znalazł w sobie śmiałość, aby pokajać się za akt ukrainofobii. Z chwilą rozpoczęcia prowokacyjnych działań władz Rosji na Krymie zrozumienie sytuacji zaczęło objawiać się wśród inteligencji rosyjskiej (Makarewicz, skruszony Ochłobystin, czekamy, że przejrzą na oczy także inni).

Nie można mówić, że to tylko „bla-bla-bla”. Ich pochopne słowa przyniosły Ukrainie wiele nieszczęść. W warunkach zakrojonej na szeroką skalę wojny informacyjnej Rosji to też regularne działania wojskowe, prowadzące do krwawych ofiar.

Prowokacje na Krymie są bezpośrednią kontynuacją wojny informacyjnej Rosji przeciwko Ukrainie – to „wojna nerwów”, mająca na celu sprowokowanie Ukrainy do ostrej reakcji, aby Rosja mogła zacząć otwartą wojnę. Z politycznego punktu widzenia „wojna nerwów” przyniesie Rosji niepowodzenie, ponieważ Ukraina nie da się na to złapać, zaś Krymczanie zobaczą na własne oczy, co ich czeka w przypadku odejścia Krymu z Ukrainy do Rosji.

O ile przed wydarzeniami z lutego 2014 r. rosyjska wojna informacyjna dla zwyczajnych obywateli dawała możliwość okazywania swego moralnego współuczestnictwa, politycy mogli budować na niej swoje poparcie wyborcze, eksperci lansować się udzielając komentarzy dla telewizji, a naukowcy badać ją i tworzyć swoje prace naukowe, co też na ogół w Rosji i Ukrainie robiono, to obecnie sytuacja bardzo się zmieniła. Po wydarzeniach lat 2013-2014 w Ukrainie ta rosyjska wojna informacyjna stała się nie tylko nie do przyjęcia dla Ukrainy, ale też śmiertelnie niebezpieczna. To śmiertelne niebezpieczeństwo zaczęło zagrażać także rosyjskim mieszkańcom Krymu i samym Rosjanom.

Ukraina zrobi wszystko, aby zmusić Rosję do pokoju. W samej Ukrainie będzie ogłoszony zupełny brak tolerancji dla ukrainofobii w rosyjskich kanałach telewizyjnych. Błędem byłoby je zakazać. Ich kłamstwa trzeba ujawniać i demaskować zarówno przed Rosją, jak i całym światem. Wiemy, jak Internet wygrywa z telewizją, a Rosja powinna to jeszcze odkryć.

Ukrainie wypowiedziano wojnę mającą na celu zniszczenie integralności państwa ukraińskiego, włącznie z całkowitym zniszczeniem tożsamości ukraińskiej. Dlatego będziemy ostro walczyć – bezwzględnie, ale bezkrwawo.

Kłamstwo niszczy Rosję

Ukraina to nie Rosja. Nawet w najmroczniejszym okresie panowania krwawego dyktatora Janukowicza na Ukrainie kłamstwo miało tylko dwa źródła – rosyjskie kanały telewizyjne (w tym miejscowy „Inter”) oraz telewizyjne kanały prorządowe (UT-1, a ostatnio „112 Ukraina”). Szczepienie rokiem 2004, gdy ukraińskie kanały telewizyjne przyrzekły nigdy nie tolerować cenzury, zadziałało. W istocie właśnie to uratowało dziś Ukrainę – prawda o władzy powoli, ale skutecznie gubiła tę władzę. Jednak w Rosji jest inaczej.

Jeśli w Ukrainie władzę działającą przeciwko społeczeństwu zgubiła prawda, to antyspołeczną władzę w Rosji zgubi kłamstwo. Nie można jednak zabić kłamstwa Rosji przeciwko Ukrainie nie zabijając kłamstwa w samej Rosji.

Idee eseju Aleksandra Sołżenicyna „Żyć bez kłamstwa” powinny obecnie zostać ponownie przemyślane. Sołżenicyn powiedział, że „przemoc nie może ukryć się za niczym innym niż kłamstwo, a kłamstwo może być utrzymywane tylko przez przemoc…”

Jednak obecne władze rosyjskie wynalazły bardzo nowoczesny system przemocy, w którym maskuje się ją pozorem troski o państwo. W jej osnowie leży psychologiczne zjawisko przeniesienia. Działa to w następujący sposób. Władze rosyjskie dokonują przemocy ekonomicznej (kilkadziesiąt rodzin rosyjskich sprzedaje surowce energetyczne), a uzyskane pieniądze wyprowadzane są poza budżet publiczny (do prywatnego wykorzystania przez członków władz i osoby z nimi związane). Oczywiście wywołuje to nienawiść narodu rosyjskiego do rosyjskich władz. Jednak jeśli tę nienawiść skierować na inne narody (rzekomo to one są winne, że u nas jest tak źle), to wtedy nienawiść się rozprasza, władza zaś pozornie zajmuje się ważną rzeczą – walczy z wrogami zewnętrznymi, ma zatem moralne prawo do korzystania z pozostających poza kontrolą środków publicznych i eskalacji agresji wobec wrogów.

W ten sposób kłamstwo władz rosyjskich o samych sobie staje się o wiele mniej widoczne, gdy zostanie podniesione do rangi fałszu przez o wiele większe kłamstwo o wrogach zewnętrznych. Rosja staje się więc generatorem nienawiści w świecie, kierując swoją nienawiść na zewnątrz. W wielu krajach dano już odpór imperialnej nienawiści rosyjskiej – w krajach bałtyckich, w Gruzji, a teraz w Ukrainie. Ale nienawiść w Rosji jest nadal generowana. Nienawiść, która nie może zostać przekierowana na innych, pozostaje w Rosji, gromadzi się i podrywa ją od wewnątrz. Kłamstwa i nienawiść zniszczą Rosję, jeśli się tego procesu nie zatrzyma.

Rosja potrzebuje swego Majdanu, gdzie nie ma nienawiści, gdzie szuka się prawdy, gdzie wspólnie tworzony jest sens przyszłości. „Życie bez kłamstwa” dziś oznacza pozbycie się nie tyle kłamstwa indywidualnego, ile zbiorowego – agitacji i propagandy rozpowszechnianej przez władze rosyjskie za pośrednictwem wiadomości telewizyjnych.

Dziś rzetelnej informacji telewizyjnej w Rosji prawie nie ma. Zamiast wiadomości telewizyjnych jest agitacja i propaganda. Uogólniając, istotą tej agitacji i propagandy jest, krótko mówiąc: 1) pozytywny wizerunek Rosji i jej władz („Rosja to jest super”, oczywiście dzięki swym władzom); 2) Rosja jest otoczona przez wrogów (wszystko co złe pochodzi od nich – z USA, Europy, krajów bałtyckich, Gruzji, Ukrainy), a rząd walczy z wrogami o odbudowę Imperium Rosyjskiego; 3) Imperium Rosyjskie to raj na Ziemi i jeśli wszystkie narody byłego Związku Radzieckiego wrócą do Imperium nastąpi królestwo powszechnej sprawiedliwości, a Rosja znów stanie się światowym hegemonem.

Właśnie imperium jest tym miłym sercom Rosjan archetypem „Wielkiej Matki”, dla którego czują się zmuszeni poświęcić prawdę i wolność. Jednak jest to ofiara daremna. Imperiów na świecie już nie będzie – w każdym razie takich, których model promuje rosyjska elita polityczna.

Mam proste przesłanie dla rosyjskiej elity: przestańcie kłamać sobie i ludziom – imperium nie będzie. Szukajcie czegoś innego…

Serhij DACIUK

Artykuł ma oryginalny tytuł „Россия во лжи” („Rosja w kłamstwie”) i został napisany w ostatnich dniach lutego z myślą o czytelnikach w Rosji. Tłumaczenie z rosyjskiego na podstawie noszącej datę 1 marca 2014 r. publikacji na portalu «Українська правда» (www.pravda.com.ua): https://blogs.pravda.com.ua/authors/datsuk/53116eef447b1/

Skróty pochodzą od redakcji „NBiN”.

«Над Бугом і Нарвою», 2014, № 1, стор. 6-8.

Ілюстрація 1 і 2 – Migawki z programów telewizyjnych, opublikowane przez portal LIGABiznesInform (www.liga.net) jako ilustracje do materiału „Wojna informacyjna: pięć przykładów propagandy rosyjskiej”. Stwierdza się w nim, że rosyjskie służby specjalne przy pomocy agencji informacyjnych, kanałów telewizyjnych i portali internetowych co najmniej od dwóch lat prowadzą agresywną propagandę wobec Ukrainy. Początkowo celem było zerwanie procesu integracji Ukrainy z Unią Europejską. Obecnie chodzi o doprowadzenie do rozłamu w państwie i stworzenie gruntu dla wojny z Ukrainą. Reprodukowane tu ujęcia z rosyjskich państwowych kanałów telewizyjnych zostały pokazane w końcu lutego jako ilustracje do informacji o napaściach dokonywanych przez uzbrojonych „ukraińskich faszystów” na obywateli rosyjskich i zamieszkach na ulicach Symferopola (oczywiście z ofiarami śmiertelnymi). Jak stwierdza analityk portalu LIGA, górne ujęcie w rzeczywistości przedstawia inscenizację, najprawdopodobniej z udziałem żołnierzy sił specjalnych, rzekomy ekstremista uzbrojony jest bowiem w broń używaną wyłącznie przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. Natomiast kanał „Rossija 24” wykorzystał po prostu materiał filmowy nakręcony podczas niedawnych starć w Kijowie.

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.