КУЛЬТУРА,  ЛЮДИ,  Наші статті

«Kształtuje się etnos posiadający bardziej adekwatną nazwę»

Rozmowa z prof. dr hab. Włodzimierzem Pawluczukiem

Trwa spis powszechny, w którym po raz drugi w powojennej Polsce i po raz pierwszy od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej znalazło się pytanie o narodowość. Rezultaty spisu w dużej mierze staną się odzwierciedleniem procesu budowania ukraińskiej tożsamości na Podlasiu. Przy tej okazji porozmawialiśmy z prof. dr hab. Włodzimierzem Pawluczukiem z Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku na temat kształtowania się nowoczesnej ukraińskiej tożsamości narodowej oraz przemian świadomości etnicznej prawosławnej ludności zamieszkującej tereny między Bugiem a Narwią.

Ludmiła Łabowicz: Panie Profesorze, kształtowanie się tożsamości narodowej w dzisiejszym rozumieniu tego słowa to dość późne zjawisko. Kiedy i jak kształtowała się ukraińska świadomość narodowa?

Włodzimierz Pawluczuk: Narody współczesne są tworem czasów modernistycznych, a przede wszystkim XIX wieku. Miał na to wpływ romantyzm z jego fascynacją folklorem i tradycją językową. Powstały wtedy narodowe języki słowiańskie: ukraiński, białoruski, bułgarski, serbski itd. Na fali powrotu do tradycji ludowej ukształtował się literacki język ukraiński. Dużą rolę odegrał tu przede wszystkim Taras Szewczenko, który jest postacią prawie że mityczną. Był on twórcą ukraińskiego języka literackiego, a w jakimś sensie także kultury ukraińskiej.

To co historycy odnotowują jako wydarzenie dziejowe, to słynne Bractwo św. Cyryla i Metodego (Кирило-Мефо­ді­їв­сь­ке братство). Taras Szewczenko, Mykoła Kostomarow i Pantełejmon Kulisz tworzyli trójcę, która stawiała tezę o istnieniu „ukrajinśkoji narodnosti”. Dzieło programowe Kostomarowa miało tytuł „Dwi ruśki narodnosti” («Дві руські на­род­ності»). Naród określany wówczas przez elitę Imperium Rosyjskiego jako „russkij” składał się według niego z dwóch etnosów, nazywanych wtedy narodnostiamimoskowśkoji i ukrajinśkoji. Nie była to jeszcze idea narodowa, aczkolwiek niewątpliwie tworzyła zręby świadomości narodowej. Pod zaborem austriackim były wszelkie warunki, by rozwijała się idea narodu ukraińskiego jako narodu w pełnym tego słowa znaczeniu, narodu politycznego. Zaczęły powstawać organizacje, partie o charakterze narodowym.

Mimo że ukraińska idea narodowa kształtowała się w XIX i na początku XX w., to na Podlasiu ruch ukraiński zrodził się dopiero 30 lat temu. Biorąc jednak pod uwagę kryteria obiektywne, takie jak historia, język, kultura duchowa i materialna, to wskazują one na integralny związek Podlasia z historią, językiem i kulturą ukraińską. Co spowodowało, że przez wiele lat nie ukształtowała się w naszym regionie ukraińska świadomość narodowa?

Każdy naród ma szereg oboczności, pogranicz. Na tych pograniczach zawsze się kształtują labilne układy etniczne, które się często przesuwają. Raz jest się Ruskim, raz Ukraińcem, raz Białorusinem, raz Łemkiem, raz Polakiem. Każdy naród ma problemy z tymi granicami. W Polsce przez wiele lat udawano, że tego nie ma. Teraz te oboczności się pojawiają — są Ślązacy, Kaszubi, Ukraińcy, nie tylko na Podlasiu. Jest ciągły problem z Łemkami, Bojkami, zwłaszcza z Łemkami.

Jeśli chodzi o Podlasie, to jest to teren posiadający swoją świadomość etniczną, tzn. ludzie wiedzą, że są „tutejsi”. Natomiast nie ma zarysowanej świadomości przynależności narodowej, podobnie jak na innych obszarach pogranicznych. W związku z tym ta przynależność jest czymś zmiennym. Można być i Polakiem, i Ruskim, i Ukraińcem, i Białorusinem w zależności od tego, jak będą zapisywać w paszportach, jak będą uczyć w szkole.

Sytuacja taka nie jest czymś wyjątkowym. Dłuższe panowanie jakiejś ideologii hegemonistycznej, dłuższa przynależność do państwowości utwierdza tożsamość narodową zgodną z tożsamością dominującą, chociaż na to trzeba paru pokoleń. Tutaj, na Podlasiu, w okresie międzywojennym została nadana i utwierdzona białoruskość. Rozstrzygnięcie, że do Bugu są Białorusini, a za Bugiem Ukraińcy zapadło na bardzo wysokich szczeblach decyzyjnych w Moskwie. W 1923 roku powstały Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy (KPZU) i Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi (KPZB). Podział terenu działania tych partii, czyli zakres ich wpływów, został wyznaczony po Bug. KPZB działała na północ od Bugu, a poniżej KPZU. Jak w 1939 roku wkroczyli tu Sowieci, to zgodnie z tym podziałem zostały ustanowione szkoły, obowiązujący język. Na północ od Bugu zorganizowano szkolnictwo białoruskie, wychowanie białoruskie, wpisywano do dowodu „Białorusini” i tak już zostało. Mieszkańcy, powiedzmy, Siemiatycz czy Mielnika dowiedzieli się, że są Białorusinami, po wojnie zorganizowano im Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, gazetę „Niwę” i tak to trwało do niedawna, jeszcze w pewnym stopniu trwa do dziś. A tam dalej byli już Ukraińcy.

Dlaczego Stalin tak zadecydował, bo podejrzewam że to on, trudno orzec, ale tak zostały tu wydzielone mniejszości narodowe, które za PRL zostały opieczętowane również dotacjami na działalność kulturalną, na prasę itd.

Przyszła jednak demokracja i wraz z przemianami społeczno-politycznymi zaczął się rozwijać na Podlasiu ruch ukraiński. W jednym ze swoich artykułów Pan Profesor powiedział, że to szukanie tożsamości narodowej bardziej adekwatnej do własnej tradycji kulturowej.

Jeśli chodzi o Podlasie w ogóle, nie tylko na południe od Bugu, ale także o Bielszczyznę, to mapy lingwistyczne tych terenów określają język Podlasia aż po Narew jako gwary północnoukraińskie. W zasadzie są to gwary zachodniopoleskie. Jest to rezultat procesów osadniczych. Bielszczyznę zasiedlała ludność z zachodniego Polesia. Pochodzenie plemienne tej ludności jest rzeczywiście północnoukraińskie, albo inaczej mówiąc zachodniopoleskie, natomiast przynależność narodowa związana jest z wpływami elit narodowych. Tutaj wpływy ukraińskie nie docierały, a właściwie to docierały późno. Podział w świadomości ludowej, zachowany w dużym stopniu do dziś, był bardziej klarowny. To podział według wyznania, religii. Jak pokazują badania, co zresztą sam opisywałem, w świadomości ludowej na Białostocczyźnie, również na Grodzieńszczyźnie, w dalszym ciągu funkcjonuje podział na dwie nacje. Każda nacja ma swoją religię, a każda religia jest nacją. Są ruscy, tzn. prawosławni, i są polscy, tzn. katolicy. Moi przodkowie wiedzieli, że są tylko dwie nacje. Byli jeszcze Żydzi i Tatarzy, ale oni nie wchodzili w grę jako nacje, bo niechrzczeni. Znajdowali się zupełnie poza kategorią. Potem pojawili się jeszcze Niemcy.

Świat wyglądał dosyć klarownie i prosto. W świadomości tradycyjnej, ludowej można było mówić tylko albo o ruskich, albo o polskich. Ale jak przyszły różne władze, to okazało się, że są jeszcze takie nacje, jak Białorusini, Ukraińcy i trzeba było mieć wpisane w paszporcie. Powpisywano i tak to trwało do dziś. Ale jak przyszła demokracja, stało się to niewygodne dla każdego. Zaczęto szukać tożsamości związanej z językiem, historią, czyli tożsamości bardziej ugruntowanej w pojęciu narodu. Zaczęło się od reformy Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (UTSK), powstała sekcja podlaska, potem przekształciło się to w zorganizowany ruch, zaczęło wychodzić „Nad Buhom i Narwoju”, pojawili się poeci piszący po ukraińsku lub w gwarze podlaskiej. Są to procesy związane z koniecznościami poszukiwania tożsamości, pojawiające się we wszystkich krajach europejskich i nie tylko. Na wszystkich kontynentach, w Europie, w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie pojawiają się coraz to nowe narody.

Jak Pan Profesor wspomniał już w jednym z wywiadów, na początku lat 70., kiedy ukazała się książka „Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności tradycyjnej”, trudno było przewidzieć pojawienie się ruchu ukraińskiego na Podlasiu.

Kiedy pisałem „Światopogląd…” 40 lat temu, oczywiście nie dało się tego przewidzieć, bo nie dało się przewidzieć, że nastąpi demokracja, która ma wymogi zmuszające człowieka do szukania swojej prawdziwej tożsamości. Wtedy to nie było potrzebne. Co było potrzebne, to się wiedziało — że jestem prawosławny albo katolik. I to wystarczało, żeby od razu wiedziano, kto jest kim. Takie uszczegółowienia, że jestem prawosławnym Białorusinem, prawosławnym Ukraińcem, czy też jeszcze prawosławnym Bułgarem czy Serbem, nie były potrzebne. Jak przyjechałem z wczasów w Bułgarii gdzieś w 1960 czy 1962 roku, pokazałem u siebie w Rybołach zdjęcia. Przyszedł sąsiad i pierwsze pytanie, które zadał, brzmiało: „A tyje Bołhary ruskije czy polskije?”. „Ruskije” — odpowiedziałem zgodnie z prawdą, tzn. taką, jaka wtedy obowiązywała, wszystkim czytelną i jasną. Gorzej było, jak przyjechałem z Mongolii i pokazywałem zdjęcia. „A tyje Monhoły ruskije czy polskije?”. „Ani takije, ani siakije”. „A to sztoż za chalera?” i tutaj padło mocniejsze słowo.

Weszliśmy w okres, kiedy to nie wystarcza, musi być to dopowiedzenie — prawosławny, ale Białorusin, prawosławny, ale Ukrainiec.

Trwa spis powszechny i już nie wystarczy w rubryce „narodowość” wpisać „prawosławny”…

Nie wystarczy też już zapisać Polak. Nareszcie teoretycy spisu uznali, że „narodowość polska” to jednak za mało. Można zapisać Polak, ale Podlasianin, Polak, ale Ukrainiec.

Pojęcie polskości określa Konstytucja RP. Określa ona pojęcie polskości jako narodu obywatelskiego. W preambule jest napisane wprost i czytelnie „My naród polski — wszyscy obywatele Rzeczypospolitej”, niezależnie od wiary, koloru skóry, języka. W świetle Konstytucji wszyscy jesteśmy Polakami, ale nie wszyscy Polakami polskimi. Z tym, że wszyscy jesteśmy Polakami, w Rybołach się zgodzą. Polacy polscy są w Rzepnikach, Laszkach, a tu są Polacy ruscy. Jednak dzisiaj nie wystarczy takie proste, ludowe dzielenie. Oglądamy świat i widzimy, że są Mongołowie, że są inni, którzy nie są ani Polakami, ani Ruskimi. I trzeba dopowiedzieć. Jesteśmy Ukraińcami? Nie wiem, czy nie trzeba będzie jeszcze tego dookreślać. Ukraina musi się dookreślić sama. Różne regiony muszą mieć jeszcze swoją sygnaturkę. Jest Łemkowszczyzna, Haliczyna, Zakarpacie. Są to bardzo różne tradycje i różne mentalności. Podlasze, gdyby wchodziło w skład Wielkiej Ukrainy, to zachowywałoby swoją osobliwość, bo nie jest całkiem takie, jak Lwowszczyzna. Kształtuje się etnos posiadający bardziej adekwatną nazwę niż mniejszość ukraińska czy mniejszość białoruska w Polsce, podzielona administracyjnie z nakazu. Poszukiwania są oddolne, bez nakazu zewnętrznego.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Ludmiła ŁABOWICZ

Fot. L. Łabowicz

«Над Бугом і Нарвою», 2011, № 3, стор. 1-12.

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.