ІСТОРІЯ,  Наші статті

Ocalić ślady niedawnej przeszłości — Pomnik „Borciam za Ukrajinu” na cmentarzu w Dubinach koło Hajnówki

Dubiny to wieś z tradycjami historycznymi, jedna z najstarszych na zachodnim skraju Puszczy Białowieskiej. Przy będącej jej osią szosie z Hajnówki do Białegostoku stoi murowana cerkiew parafialna p.w. Zaśnięcia Matki Bożej, którą wzniesiono w 1872 roku. Na terenie parafii są jeszcze dwie kaplice cmentarne – św. Eliasza z 1975 roku i św. Tomaszaz 1897 roku oraz cerkiew św. św. Braci Machabeuszówz1848 roku, położona w uroczysku „Krynoczka” w Puszczy Białowieskiej. Jest tu także stary, nieczynny od kilkudziesięciu lat cmentarz prawosławny. Nowy cmentarz znaleźć łatwo, gdyż usytuowany jest przy szosie na północnym skraju wsi (od strony Nowosadów). Aby trafić na stary, trzeba skręcić przed cerkwią w lewo (jadąc od Hajnówki) w boczną drogę (naprzeciwko niej jest oznaczona drogowskazem droga na Postołowo). Za przejazdem kolejowym widać stare wysypisko śmieci, a dalej kępę drzew, jakby fragment lasu – to jest właśnie stary cmentarz. Mimo dokonanego niedawno zasypania wysypiska piaskiem i umieszczenia tabliczek informujących o zakazie wysypywania śmieci, ludzie nadal wywożą tu nieczystości. Jakby zapomnieli, że tuż obok spoczywają prochy ich bliskich.

Mieszkańców rozległej parafii Dubiny chowano na tym starym cmentarzu prawie do II wojny światowej. Pozostały szczątki pięknych nagrobków wykutych w kamieniu i drewniane, zmurszałe krzyże. Krzyże żelazne – przerdzewiały. Miejscami tylko pagórki ziemi świadczą o istnieniu dawnych grobów.

– Cmentarz funkcjonował do 1935 roku – mówi o. Bazyli Niegierewicz, proboszcz parafii prawosławnej w Dubinach. – Są tu stare krzyże, wiele z XIX wieku, ale poniszczone. Nikt tym się specjalnie nie interesuje. Jeśli ma być tu zrobiony porządek, to solidnie, a nie tylko tak, żeby się pokazać. Trzeba go też ogrodzić. A tutaj jeszcze to śmietnisko. To cmentarz zabytkowy, z godnymi uwagi pomnikami, które trzeba odrestaurować. Ale nie jest wpisany do rejestru zabytków. Cerkiew też nie, a ma ponad 130 lat. Cerkiew na Krynoczce ma ponad 150 lat i też nie jest zabytkiem, a szkoda.

Tym co wyróżnia cmentarz w Dubinach jest obecność na nim pochówków byłych żołnierzy armii ukraińskiej, którą dowodził Symon Petlura, stąd też byli oni powszechnie zwani „petlurowcami”. W latach 20. po likwidacji obozów internowania ukraińscy żołnierze i oficerowie rozjechali się w poszukiwaniu pracy. Wielu z nich trafiło do Hajnówki, która była wtedy szybko rozwijającym się ośrodkiem przemysłu drzewnego. W 1931 roku, w 5. rocznicę śmierci Symona Petlury, obok mogił żołnierzy i członków ich rodzin wzniesiono betonowy pomnik poświęcony bojownikom o Ukrainę. W maju każdego roku odbywały się tutaj uroczystości poświęcone pamięci S. Petlury i żołnierzy armii Ukraińskiej Republiki Ludowej poległych w walce o wolność. W okresie powojennym cmentarz zarastał chaszczami, w których skryły się zarówno groby, jak i pomnik. W takim stanie zastał go ambasador Ukrainy w Polsce Hennadij Udowenko, który w listopadzie 1993 roku gościł na Podlasiu, a także miejscowi ukraińscy historycy Roman Wysocki i Jerzy Hawryluk. Ten drugi w styczniu 1998 roku zainicjował uporządkowanie otoczenia pomnika, czym zajęli się głównie młodzi hajnowianie.

– O cmentarzu dowiedziałem się, gdy uczyłem się w Hajnówce w technikum – wspomina pochodzący z Kuzawy Roman Sidoruk, przewodniczący hajnowskiego oddziału Związku Ukraińców Podlasia. – Kolega mówił, że jest stary cmentarz i ukraiński pomnik. W technikum nie było jak, dopiero później się nim zajęliśmy. Zajechaliśmy, a tam cmentarz zapuszczony, zarośnięty. Faktycznie mało kto przychodzi na ten cmentarz, bo stary. Krzyż na pomniku był pordzewiały. Tryzuba nie było, za Polski Ludowej go zdjęto, ale zachowała się wmurowana kamienna tablica z napisem „Борцям за Україну. 1931 24/V”.

Kilka razy jeździliśmy trochę powycinać krzaki, zagrabić liście, znicz od czasu do czasu postawić. Pewnego razu zamyśliliśmy z Andrzejem, aby przywrócić pomnik do dawnego stanu. Pomogły nam opublikowane w „Nad Buhom i Narwoju” zdjęcia z okresu przedwojennego i pierwszej połowy lat 90., gdy krzyż nie był jeszcze zniszczony. Zdjęcia te zeskanowałem i na ich podstawie sporządziłem rysunki, według których zrobiliśmy nowy krzyż. Zrobiliśmy też Tryzuba – z wypolerowanej blachy kwasoodpornej. Zawieźliśmy to wszystko na cmentarz w pięciu, cały dzień pracowaliśmy. Otynkowaliśmy od nowa pomnik, umocowaliśmy krzyż i Tryzub.

Przykro było, bo o cmentarz nikt nie dbał. Na szczęście Paweł Woszczenko, chłopak z Dubin, który studiuje historię, spisuje stare krzyże i pomniki nagrobne na naszym terenie, zrobił trochę porządku. Razem z kolegami wycięli zarośla, oczyścili groby.

Wspomniana grupa młodzieży pod wodzą Pawła Woszczenki, studenta V roku historii oraz białorutenistyki na Uniwersytecie w Białymstoku, na odsiecz zabytkowemu cmentarzowi w Dubinach ruszyła w 2005 roku. Okazało się, że chociaż Dubiny leżą tak blisko Hajnówki, historia cmentarza nie jest znana. Mógłby on być wpisany na listę zabytków, ale tak się nie stało.

– W 1986 roku konserwator zabytków odnalazł 16 nagrobków, a tam jest ich 250 w jednej połowie. Krzyży drewnianych znalazł 4. Pozostawiam to bez komentarza – mówi Paweł Woszczenko. – Chodzi o to, aby ocalić ostatni wielki cmentarz prawosławny z charakterystyczną obsadą sosnową, która sama narastała. Są tu sosny 300-400 letnie. Niewiele, bo ludzie pokradli. Nawet kiedy pracowaliśmy przy porządkowaniu, przyjechał chłop, ściął sosnę i pojechał. Trzeba ratować zabytkowy cmentarz, przecież to integralna część puszczy. 150 metrów za cmentarzem przepływa rzeczka. To stara granica między Wielkim Księstwem Litewskim a Koroną. Rzeczka płynie za Bielszczyzną, wskakuje na Poddolną, pod Górne i idzie skosem aż do Orzeszkowa.

Niestety nie da się zmienić mentalności, poruszyć społeczeństwo, aby zadbało o stary cmentarz. Przy porządkowaniu cmentarza był tylko jeden chłopak z Dubin, Piotrek Skiepko i dziewczyna, której rodzice tu się przeprowadzili, a Dubiny liczą 800 osób. Z Nowosad były dwie osoby, i to moi znajomi. Tylko dzięki mojemu ojcu doszło do prac na cmentarzu. Nie pozwolił mi się poddać.

Po ścięciu chaszczy widać cmentarz w całej jego okazałości. W latach 30. parafia dubińska była ogromna, należała do niej Hajnówka, a nawet Orzeszkowo. Według ksiąg parafialnych na cmentarzu chowano rocznie około 140 osób. Teraz większość grobów jest już bezimienna, tak jak obramowane betonem mogiły obok pomnika poświęconego bojownikom o wolność Ukrainy. Zostały tylko ślady metalowych krzyży, na których kiedyś były tabliczki z imionami i nazwiskami. Odczytanie tych zatartych śladów to kolejne wyzwanie przed badaczami naszej przeszłości.

Krystyna KOŚCIEWICZ

«Над Бугом і Нарвою», 2006, № 2, стор. 13-14.

Zdjęcie współczesne: Ju. Hawryluka

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.