Наші статті,  ПОДІЇ

„Український тиждень”: Jak Wschód stał się niezawodną forpocztą Ukrainy

Dlaczego niegdyś najbardziej prorosyjski region stawia opór okupantom?

Jełyzaweta Honczarova

Nieco ponad tydzień temu wydarzyło się coś, czego Rosja z pewnością się nie spodziewała. Zwiędły wszystkie burzany rosyjskiej propagandy, tak starannie hodowane w Donbasie przez Skabiejewe i Sołowiowów. Te informacyjne osty zaśmiecały nasze pola od dziesięcioleci. Trudno było z nimi walczyć, ponieważ ich ideologia była dobrze dopasowana do terenu przygotowanego przez rusyfikację. Jednak wraz z pierwszym wystrzałem wojsk rosyjskich wycelowanych w miasta Ukrainy większość mieszkańców naszego Wschodu straciła złudzenia. Teraz już z pewnością na zawsze.

Ziarna rosyjskich kłamstw były zasiane dawno i dalekowzrocznie, a od 2014 roku aktywnie je pielęgnowano wszelkimi środkami wojny hybrydowej, z udziałem zarówno agitatorów z Rosji, jak i lokalnych politykierów zaniepokojonych „gnębieniem rosyjskojęzycznych”. Jak na ironię, ani bieda w strefie okupacyjnej, ani wyniszczający ostrzał przyfrontowych, ani nawet śmierć ludności cywilnej po obu stronach linii frontu długo nie mogły obudzić z tej propagandowej hipnozy. Wielu miejscowych wierzyło w „ludobójstwo na mieszkańcach Donbasu”, w ostrzał miast przez armię ukraińską i znęcanie się nad nimi przez „banderowców”.

Obecnie nie ma już jednak możliwości pozostawania w strefie ideologicznego komfortu. Teraz bowiem mieszkańcy wschodu są przerażeni prawdziwymi, a nie wymyślonymi przez rosyjską propagandę ostrzałami i zniszczeniami. Iluzje zostały rozbite razem ze szkołami i szpitalami zbombardowanymi przez armię Federacji Rosyjskiej. Obraz stworzony przez rosyjską propagandę rozsypał się w proch. Bo Ługańsk i Donieck, które „ukraińscy siepacze” rzekomo bezlitośnie ostrzeliwali przez osiem lat z rzędu, nadal żyją we względnym komforcie, chociaż pod okupacją. Teraz zaś wszyscy zobaczyli, jak wyglądają prawdziwe okrucieństwa i zbrodnie wojenne w wykonaniu Rosjan. Dzielnice mieszkalne Czernihowa, Charkowa, Borodianki, Hostomela i Buczy są żywymi świadectwami tego, ile warta jest „braterska pomoc” Putina.

Okazało się, że prorosyjskie nastroje mieszkańców górniczych osiedli czy wiosek stepowych były tylko bólami fantomowymi za sowiecką przeszłością – i złością na to, że się skończyła. Był to wynik zbiorowych urazów, których miejscowym Ukraińcom zadano zapewne więcej niż wszystkim innym. Doświadczenie masowych represji, sztucznie wywołanego głodu i brutalnej, pełnej przemocy industrializacji przekonały ich, że przeżyją, jeśli wyrzekną się swojej wewnętrznej istoty, pamięci o przodkach, zmieszają się z tłumem i staną się tacy jak wszyscy inni. Zaś rosyjska propaganda podsuwała wygodny substytut rzeczywistych wartości – mity o „braterskich narodach”, wielkiej kulturze rosyjskiej i jednaniu się wokół „Wielkiego Zwycięstwa”.

Teraz jednak widzimy, że pod względem siły oporu nasza wschodnia forpoczta wcale nie jest słabsza, niż w innych regionach. Bo nawet większość zwolenników „rosyjskiego świata i porządku” (obecnie już byłych), patrząc na zniszczone przez artylerię i samoloty ukraińskie miasta, rozumie, że tak nie ratują, nie wyzwalają, nie jednoczą – tak tylko niszczą. I doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Rosja rozpoczęła wojnę ze wszystkimi Ukraińcami, bez względu na ich miejsce zamieszkania, religię, język czy preferencje polityczne. I że ponosić straty i zwyciężać będziemy wszyscy razem.

W ciągu tych ośmiu lat, podczas których Rosja próbowała na różne sposoby podporządkować Ukrainę, wzmocniły się także zarodki społeczeństwa obywatelskiego w regionach wschodnich. Nie sposób nie zauważyć różnicy – ​​a mamy z czym porównać. W okupowanej Horliwce nauczyciele i pracownicy socjalni, wzięci do niewoli przez Ukraińskie Siły Zbrojne, przyznali, że prosto do okopów poszli na rozkaz dyrektora, bojąc się utraty pracy. Kiedyś równie posłusznie szli na wiece z flagami Partii Regionów lub jechali do Kijowa na „antymajdan”. W Rosji, zamiast wielotysięcznych wieców przeciwko wojnie z Ukrainą, utworzyły się wielotysięczne kolejki do sklepów IKEI, które z powodu sankcji niebawem zostaną zamknięte. Okupanci bombardują i zajmują nasze wieże telewizyjne, mając nadzieję, że atak informacyjny przez podłączone do nich kanały rosyjskie natychmiast złamie opór naszego narodu. Bo właśnie tak kontrolują świadomość Rosjan.

To – oni. Zaś w wolnym ukraińskim Swatowie i Starobielsku setki nieuzbrojonych mieszkańców przez dwa dni nie przepuszczają rosyjskich czołgów, trzymając obronę z samymi flagami w rękach. W każdym wschodnim mieście w szeregi obrony terytorialnej wstąpiło tak wielu miejscowych, że ci, którzy nie zdążyli, sami organizują się w drużyny, podobnie w innych regionach. Byli przeciwnicy polityczni i ideologiczni ramię w ramię stoją w obronie swoich domów. Sąsiedzi, którzy nienawidzili się od lat z powodu odmiennego stosunku do Majdanu, teraz razem plotą siatki maskujące lub przygotowują „koktajle Mołotowa”. Ci, którzy jeszcze tydzień temu nie wierzyli, że Rosja może zaatakować, bo „tylko ratuje”, zostali zmuszeni do ratowania swoich dzieci przed ostrzałem. „Doniecccy” i „ługańscy” – uciekinierzy z pierwszej fali – w całym kraju pomagają w ewakuacji i zaopatrzeniu tych, którzy są teraz zmuszeni do opuszczenia swoich domów, ponieważ mają już doświadczenie. I nawet jeśli w telewizji pokażą nam jakąś osobę, która wezwie do złożenia broni, w ten prymitywny fake nie uwierzą nawet najbardziej zagorzali „watnicy”. Bo to – my. I czy ktokolwiek znajdzie teraz chociaż jedną oznakę, dzięki której ukraińskie regiony Ługańska i Doniecka mogą zostać przyłączone do Rosji?

Ale nasz doniecki step wcale się nie zmienił. Po prostu pozbył się tego, co było obce i powierzchowne. Tak, cena oczyszczenia się jest niewiarygodnie wysoka. Ale nadchodzi wiosna. I nie ma wątpliwości, jakie kiełki wyrosną na tej ziemi, kiedy zwyciężymy.

«Український тиждень» (Ukrajinskyj Tyżdeń), Kijów, 6 marca 2022 r.

Читати українською: Як схід став надійним форпостом України

https://tyzhden.ua/Society/254494

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.