ІСТОРІЯ,  Наші статті

Cerkiew na polu chwały ruskiego oręża. O początkach żerczyckiej cerkwi i parafii św. Dymitra Sołuńskiego

Pamięć ludzka sięga nie tak znowuż daleko – najdalsze nasze „wspomnienie” to relacje o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat przekazywane przez dziadów-pradziadów. Aby stworzyć sobie obraz odleglejszej przeszłości musimy posiłkować się przekazem pisanym, a często i wyobraźnią. W owym mroku dalekiej przeszłości giną też dzieje naszego regionu i poszczególnych jego miejscowości. Próbą rzucenia światła na minione wieki jest kronika parafii żerczyckiej, którą zaczął spisywać o. Eugeniusz Pańko, jej proboszcz w latach 1935-1989. Kronika ta zaczęła powstawać w czasach szczególnych – w miesiąc po tym, jak 22 lipca 1944 roku w czasie działań wojennych spłonęła parafialna cerkiew św. Dymitra Sołuńskiego, a wraz z nią parafialne archiwum. Ale przeszłość nie ginie – pozostaje w pamięci tych, którzy pragną ją ocalić dla przyszłych pokoleń, spisując najważniejsze zapamiętane wydarzenia i przekazy. Teraz ten przekaz, a właściwie wybrane jego fragmenty, w których o. Pańko próbuje zrekonstruować obraz początków miejscowości i cerkwi, oddajemy łaskawej uwadze naszych Czytelników, zastrzegając jednocześnie, że nie jest to tekst naukowy. (red.)

Wieś Żerczyce ma swój początek w dalekiej przeszłości historycznej – bogatej i interesującej. Na podstawie zbadanych starych dokumentów historycznych (niestety zniszczonych 22 lipca 1944 r. przez pożar w cerkwi) odtworzymy to co zachowała nasza pamięć dla przyszłych pokoleń.

Nazwa miejscowości bierze swój początek od słowa „żerd’”. Okolica ta była pokryta młodym lasem, z którego wycinano żerdzie na ogrodzenia. Dalej las ten przechodził w rozległą puszczę, która nawet nazywała się „Puszczą Żerdczycką”, później zmieniono nazwę na „Puszcza Mielnicka”.

W procesie rozwoju historycznego państwa kijowsko-wołyńskiego włączono w jego granice i tę okolicę. Grody i osady powstałe w czasie politycznej, wojskowej i gospodarczej organizacji państwa dały władcom-książętom możliwość organizowania rubieży swego księstwa i wznoszenia na tych rubieżach grodów o znaczeniu handlowo-wojskowym. Takimi grodami założonymi przez ruskich książąt były Kamieniec (gdzie do dnia dzisiejszego zachowała się wieża obronna), Brześć, Mielnik, Drohiczyn, Bielsk, Brańsk, Wasilków, Wołkowysk, Grodno.

W pierwszym rzędzie grody te miały za główny cel obronę rubieży państwa. Jako punkty główne miały one jeszcze jakby wysunięte posterunki lub pikiety ich przedniej obrony, sygnalizujące zbliżanie się niebezpieczeństwa i zapewniające łączność. Takim wojskowym posterunkiem broniącym głównego grodu, w tym wypadku Mielnika i zapewniającego łączność Mielnika z Bielskiem były Żerdczyce w tym czasie, a w współcześnie Żerczyce. Był to punkt, któremu początek dała zbrojna drużyna księcia kijowskiego, która stoczyła tutaj bitwę z Jaćwingami. Wódz Jaćwingów zginął w tej nierównej walce razem ze swymi zuchwale walczącymi żołnierzami, których ciała kijowscy drużynnicy pochowali z pełną czcią, nie odczuwając nienawiści, a szacunek wobec bohaterskiej śmierci wroga nie proszącego o litość, lecz ginącego z głęboką pogardą śmierci w wierze w słuszność swojej idei. Kijowianie zebrali ich ciała, konie, zbroje i w dźwiękach żałobnych dzwonów-cymbałów oraz trąb-rogów spalili, aby szlachetne kości rycerzy nie były rozciągane przez drapieżne zwierzęta.

Miejsce, w którym miała się odbyć bitwa drużyny ruskiego księcia z Jaćwingami. Na piaszczystym wzgórzu zachowały się dwa drewniane krzyże.

Popiołu nie rozsypali na wiatr, a usypali wysoki i do dzisiaj zachowany kurhan, obecnie za Żerczycami, za rzeką, z prawej strony, gdy jedzie się do Zabłocia. W 1944 r. był tam postawiony krzyż, a było ich trzy, tak jak trzy krzyże na Golgocie. Niezwykły obraz, zwłaszcza przy zachodzie słońca. Imienia tego bohaterskiego wodza Jaćwingów słaba pamięć ludzka nie zachowała. Starzy ludzie, a wśród nich Hryhorij Pleszuk, 90-letni starzec zmarły w 1940 r. przekazywał, że wódz ten nazywał się „Kraws” i był także najwyższym kapłanem tego plemienia. Burzliwa i romantyczna przeszłość jest znana tylko Najwyższemu.

Miejsce, w którym miała się odbyć bitwa drużyny ruskiego księcia z Jaćwingami. Na piaszczystym wzgórzu zachowały się dwa drewniane krzyże.

Wszystkie dokumenty historyczne, które były przechowywane w archiwum cerkiewnym, wymieniają jako datę powstania parafii prawosławnej rok 1001. Jej początek, jak wspomnieliśmy wyżej, dała drużyna księcia kijowskiego, która wzięła sobie za patrona chrystusowego żołnierza-męczennika Dymitra Sołuńskiego. Ich cerkiew była prostą drewnianą budowlą. Ludność miejscowa była jeszcze pogańska, a przybywający tu koloniści znad Dniepru, z Wołynia i innych stron byli już oświeceni światłem wiary chrześcijańskiej i skłonili oni tutejszych pogan do przyjęcia wiary prawosławnej. To dokonane bez gwałtu i dobrowolnie upowszechnienie wiary chrześcijańskiej rozpaliło taką gorliwość w nowych wyznawcach, wzbudzając ducha miłości do głoszenia słowa Ewangelii, że nowa świątynia była przez miejscową ludność budowana w pełnym ofiarności trudzie. Belki na świątynię noszono rękami, jak wspominała o tym stara kronika. Budowla wznoszona była przez samych parafian, bez pomocy ziemian-magnatów, którzy niestety z przyczyn wydarzeń historycznych okazali się już ziemianami-katolikami.

Kiedy ta świątynia została wzniesiona żaden dokument nie mówi. Wszystkie dokumenty, które wspominają o niej stwierdzają tylko, że ta cerkiew (sprzed 1872 r.) była stara i z powodu starości nie mogła już stać. Z tego powodu była ona przeniesiona na cmentarz. A stała ona pomiędzy lipami, które dotrwały do czasów obecnych, jako świadectwo chwalebnej przeszłości, dożywając do tragicznej katastrofy nowej świątyni. Ich gałęzie zwieszają się nad nagimi ścianami i czekają, kiedy ponownie rozlegnie się hymn Bogu w tych opalonych ścianach.

Przypominają się takie ciekawe dane o opiekunce tej prawosławnej parafii niejakiej Helenie Połubińskiej, która ofiarowała na korzyść parafii 3 włóki ziemi. Ziemia ta była w trzech kawałkach. Pierwszy kawałek ziemi ciągnął się od gościńca siemiatyckiego, graniczył z południowej strony z gruntami włościan wsi Zalesie, szeroki był na 60 „prętów”. Proboszcz wykorzystać go nie mógł, bo ziemia ta zarosła lasem, później zamieniono go w latach 60. XIX w. na młyn wodny w „Kuchtyczach”. Ziemię zabrało państwo, a w zamian dało młyn. Drugi kawałek ziemi zaczynał się od rzeki, gdzie znajduje się plebania i cerkiew, ciągnął się do lasu skarbowego. Trzeci kawałek był na końcu Żerczyc, tam były i łąki, i las, gdzie znajduje się młyn „Kuchtycze”. Był jeszcze kawałek łąki, 5 hektarów, nazywany „Kulesowszczyzna”, dany żerczyckim parochom-proboszczom przez zabłockich ziemian, ale później, na początku XIX w. przez nich samych odebrany. Polak-ziemianin, do tego bogaty, pokonał ubogiego, nie mającego żadnego wsparcia wiejskiego duchownego. Na dodatek i sędzia prowadzący sprawę był po stronie ziemianina-Polaka.

O starożytności parafii świadczy jeszcze zachowana w kronikach cenna informacja, że nawet jeszcze w 1900 r. było tak, że parafianie parafii żerczyckiej płacili desiatuchu – dziesięcinę na utrzymanie swojego proboszcza. Chodzi o to, że jest to stary obyczaj pochodzenia kijowsko-ruskiego. Co ciekawe, dziesięcinę ze wsi Zabłocie i Pakaniewo zabierał ksiądz katolicki, korzystając z przewagi panującej religii. Albowiem ludność Zabłocia i Pakaniewa, a wieś Pakaniewo należała wówczas do parafii żerczyckiej, była w całości ruska. Element katolicki to już element przyjezdny, kolonizatorski. Zjawisko to wyraźnie widzimy na stacji Nurzec, gdzie Polacy osiedlili się na gruntach odsprzedanych przez mieszkańców Żerczyc.

Ofiarność Heleny Połubińskiej była poświadczona przez magistrat miasta Mielnika, poczynając od 1501 roku, z kilkoma późniejszymi potwierdzeniami. Później dokument zaginął, jak i zginęła wielka sława grodu Mielnika, którzy przeżył niejedną burzę historyczną, jak chociażby najazd tatarski, najazd Karola XII, co było jednym z najwyrazistszych przykładów wydarzeń historycznych w tych okolicach.

Szczególną stronicę w historii parafii zapisała ikona Tychwińskiej Matki Boskiej. Historii tej nie można zapomnieć i chociaż los odebrał nam rzeczową, namacalną, pobudzającą nas do czynu Ikonę Władyczycy, nie możemy o niej zapomnieć. Odnowi się świątynia i odnowi się Obraz Jej. To jest cel mój i moich poprzedników. Ikona ta zginęła w ogniu 22 lipca 1944 roku, a istniała w Żerczycach od 1654 r. Wielka była jej przeszłość i sławna stronica w dziejach miejscowości.

Stara cerkiew żerczycka, przeniesiona w XIX w. na cmentarz (mohiłki).

Początki jej pojawienia się są niejasne. Będę przytaczać przykłady zachowanych w mej pamięci na podstawie dokumentów i przekazów. Ikona ta była znaleziona na wspomnianym już wyżej kurhanie. Była tam kapliczka, bardzo skromna, którą mógł wznieść ubogi lud prawosławny uciśniony przez prawo pańszczyźniane (nie zawadzi wspomnieć, że wsie Żerczyce i Zalesie były wsiami skarbowymi, królewskimi, należącymi do amtu mielnickiego). Kapliczka była drewniana, pokryta słomą. Kto chciał, ten zachodził modlić się, i kto chciał ten zostawiał w niej swoją ofiarę.

Znalazł się człowiek, który ze swojej chciwości zagarnął te skromne ofiary. Spotkała go kara. Rozbił go paraliż. Leżał jak kłoda. Zrozumiawszy swój błąd znakami lewej ręki, którą jako tako władał, prosił, aby wezwać duchownego. Takimi też znakami dał do zrozumienia, że wziął pieniądze z kaplicy, poprosił o poniesienie, pokazał gdzie położył pieniądze i zwrócił je. A było to 38 rubli i 42 kopiejki srebrem. Po dwóch dniach zmarł pojednawszy się z Bogiem.

Potem ikona była przeniesiona do dużej cerkwi i umieszczona za ołtarzem. Był wykonany odpowiedni ołtarz i kiot (okres unicki), ryza na ikonę i korona ozdobione drogimi kamieniami i różnymi wotami za pomoc wymodloną u Władyczycy. Ozdoby te i drogocenności później wykorzystane zostały na budowę murowanej świątyni.

Rok 1654 to rok historycznej próby. Najazd Szwedów. Jeden z ich oddziałów zabrnął do Żerczyc. W swojej nienawiści i nierozumieniu Świętych Zasad Cerkwi jeden z nich wyrwał broń i chciał wystrzelić w ikonę. Proch rozerwał lufę, wypalił mu oczy i ten w męce zawołał do Władyczycy. Pokazawszy Swoją potęgę przyjęła ona i jego skruchę. Po pewnym czasie powrócił mu wzrok. Nie odszedł on już z Żerczyc, lecz pozostał stróżem przy cerkwi.

Stara cerkiew żerczycka, przeniesiona w XIX w. na cmentarz (mohiłki).

Jeszcze jedno wydarzenie było opisane jako cud Matki Bożej. Było to w 1812 r., w czasie wojen napoleońskich, gdy Francuzi zapalili cerkiew po jej zbezczeszczeniu. Pożar nie rozpalił się, zgasł. Wiara ludzi była wielka i za wiarę Władyczyca obdarzyła ich swoją Łaską i Miłością. Mniej Miłości i Wiary to mniej pomocy Świętej. Na początku XVIII wieku panowała straszna cholera. Ludzie ginęli setkami. Łzy ludzkie u Ikony odwróciły karę Bożą.

W skład parafii żerczyckiej wchodziły wsie Żerczyce, Zabłocie, Pakaniewo, Moszczona Pańska, Sycze, Wakułowicze, Grabarka, Szumiłówka, Sokóle, Borysowszczyzna, stacja Nurzec. Tak było do roku 1920. Wspominają stare kroniki, a dokładnie kronika za 1797 rok o kaplicy grabarskiej. Mówi się w niej, że w okresie pierwszej szczególnej czci Świętego Miejsca kaplica w Grabarce podlegała proboszczom żerczyckim. Na początku XIX w. prawo dysponowania tą kaplicą przeszło do proboszczów siemiatyckich, zajmujących w tym czasie znaczące miejsce w zarządzie diecezjalnym. Jeden z nich był nawet kandydatem na biskupa supraskiego, gdy ten teren należał do Prus. Będąc członkami brzeskiej kapituły nie mieli oni większych trudności w odebraniu u proboszczów żerczyckich prawa zarządzania tą kaplicą, co zostało dokonane. Prawo to tak i pozostało przy siemiatyckim duchowieństwie. Był zapis takiej treści: W okolicach parochii żerczyckiej jest kaplica w Sumińszczyźnie, kiedyś do parochów żerczyckich należąca, a potem jakimś prawem nielegalnym od nich odebrana i do tego czasu nie zwrócona. Było to zapisane przez ks. Piotra Michniakiewicza. Skarżyć się było komu, albowiem skargę rozpatrywali ciż sami proboszcze siemiatyccy.

Gdy chodzi o proboszczów cerkwi żerczyckiej, to ich nazwiska i imiona były udokumentowane poczynając z końca XVIII w. Dokumenty zachowały imiona i nazwiska: Hryhorija Stajewskiego, który był proboszczem już w 1763 r., po nim nastał Jeronim Hłowacki w 1784 r., po nim jego zięć Jakow Sokołowski po 1791 r. Na podstawie dokumentu, jak już sam pisze, króla Stanisława Poniatowskiego otrzymuje prawo sprawowania funkcji proboszcza w Żerczycach duchowny Piotr Michniakiewicz, a po nim jego bratanek Feodor Michniakiewicz, który proboszczował tylko 2 lata. Feodor był pomocnikiem starego Piotra Michniakiewicza, egzaminatora dekanalnego. W 1809 r. Michaniakiewicze wyjechali do Brańska. Z Brańska przyjeżdża zaś do Żerczyc duchowny Fawiej Budziłłowicz, który po dziesięcioletnim proboszczowaniu zmarł na cholerę w 1819 roku i został pochowany koło starej cerkwi. Pochówku dokonał proboszcz cerkwi mielnickiej Fłor Zinkiewicz.

3. Św. Dymitr. Malowana na płótnie ikona z cerkwi znajdującej sie na żerczyckim cmentarzu.

Po Budziłłowiczu stanowisko proboszcza w Żerczycach otrzymuje Andrzej Żebrowski, który zajmował je 28 lat. Był delegatem duchowieństwa dekanatu drohiczyńskiego. Nie zawadzi też wspomnieć o o. Andrzeju Żebrowskim jako o duchownym, który podpisał na zjeździe duchowieństwa powiatu bielskiego akt przyłączenia od Cerkwi unickiej do prawosławnej. Było to w 1839 r., za czasów cesarza Nikołaja I oraz metropolity litewskiego i wileńskiego Josifa Siemaszki. Dziekanem w tym czasie był proboszcz cerkwi pasynkowieskiej Adam Kostycewicz. O. Żebrowski tutaj pochował swoją żonę, wyjechał z Żerczyc.

Na jego miejsce był wyznaczony Jan Kaliszewicz, który proboszczował w Żerczycach przez 38 lat. Zmarł w 1890 r. w głębokiej starości. Był nagrodzony krzyżem napierśnym, medalem „za usmirenije mjatieża” (polscy powstańcy mało go nie powiesili, lecz zdążył uciec i schować się pod mostem), długoletni duchownik dekanatu drohiczyńskiego. Budowniczy murowanej cerkwi, która niestety spłonęła w 1944 r. Nabył przepiękną zaprestolną ikonę Św. Trójcy, przebudował wszystkie budynki parafialne. Nie znający odpoczynku pracownik Cerkwi Chrystusowej. Sława – cześć zacnemu słudze Bożemu, wieczna pamięć Twoja w sercach naszych. Chociaż tylko ściany ostały z dzieła Twojego, ale pamięć Twoja wieczna w tej parafii.

Cerkiew św. Dymitra Sołuńskiego w Żerczycach, odbudowana po wojennych zniszczeniach, do których doszło w lipcu 1944 r.

Duchowny Jan Kaliszewicz był ojcem licznej rodziny. Jeden z jego synów, Julian Kaliszewicz był duchownym. Drugi syn ukończył Uniwersytet Kijowski i był sędzią śledczym. Dwóch synów dowodziło pułkiem. Córkę wydał za mało majętnego ziemianina we wsi Stołpce w parafii telatyckiej. Z tego domu jest w parafii żerczyckiej, jako potomek Kaliszewiczów Stefanida Put’ko, żona Andrzeja Put’ko. Po śmierci męża jeszcze długo żyła jego matuszka-staruszka w Żerczycach, pokochawszy to miejsce.

Po Kaliszewiczu duchownym w Żerczycach był Konstanty Krukowski, który spędził tu 25 lat. W 1915 r. ewakuował się do Rosji i już do Żerczyc nie powrócił. Był bezdzietny. Za jego probostwa cerkiew w Żerczycach ozdobiona została pięknym ikonostasem z przepięknym rzeźbieniem i ikonami, Grobem i Zmartwychwstaniem Chrystusa, dwoma metalowymi chorągwiami, zaprestolną ikoną i krzyżem, przepiękną ikoną Serafima Sarowskiego. Ofiarą matuszki Marii Krukowskiej były ikony Pokrowu Preswjatoji Bohorodyci ze wspaniałym kiotem, przepiękna ikona Tychwińskiej Matki Boskiej i Ioanna Bohosłowa. Wszystko to zrządzeniem Bożym zginęło w pożerającym wszystko ogniu. Wewnętrznym pięknem i ikonopisem, szatami, wewnętrznym urządzeniem i zewnętrznym wyglądem była to jedna z najlepszych i najlepiej urządzonych cerkwi w okolicy. Kataklizm epoki pochłonął ognisko pociechy duchowej.

Najwyższy – dopomóż wznieść Twoją Świątynię.

o. Eugeniusz PAŃKO

Zdjęcia J. Hawryluka

«Над Бугом і Нарвою», 2003, № 6, str. 15-17.

Ilustracje

1. Miejsce, w którym miała się odbyć bitwa drużyny ruskiego księcia z Jaćwingami. Na piaszczystym wzgórzu zachowały się dwa drewniane krzyże.

2. Stara cerkiew żerczycka, przeniesiona w XIX w. na cmentarz (mohiłki).

3. Św. Dymitr. Malowana na płótnie ikona z cerkwi znajdującej sie na żerczyckim cmentarzu.

4. Cerkiew św. Dymitra Sołuńskiego w Żerczycach, odbudowana po wojennych zniszczeniach, do których doszło w lipcu 1944 r.

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.