КУЛЬТУРА,  ЛІТЕРАТУРА,  МОВА,  Наші статті

Ruśka tęskność za ojczystą mową

W 1924 roku w „Kalendarzu dla Mazurów” opublikowano wiersz „Tęskność za ojczystą mową” – zagrożoną przez wynarodowienie. To jeden z najpopularniejszych utworów Michała Kajki (1858-1940), który mieszkając w niemieckich wówczas Prusach Wschodnich, „był Mazurem – człowiekiem pogranicza. Modlił się po polsku, ale mówił i czytał także po niemiecku. Chwalił swoje rodzinne strony, zachwycał się pięknem mazurskiej przyrody, ubolewał jednak nad zanikiem w tym krajobrazie ‘macierzyńskiej mowy’, czyli języka polskiego” (cytat za: Muzeum Michała Kajki – www.michalkajka.pl). Kilka zwrotek tego wiersza, poczynając od słów

Choćby germanizmu wały,

Na kształt śniegowej zawiei,

Naszą mowę zalać chciały,

Jednak nie traćmy nadziei,

otwierało przepisaną na maszynie miniantologię poetycką „Ruodne słowo. Twory pro ruodnu mowu i ruodny kraj, i inakszy, w tuom i na naszuj ruodnuj mowi, Bi’elśk-na-Pudlaszu, 30 wereśnia siholitnioho roku” (dostępna wówczas była tylko maszyna do pisania z polską czcionką). Był to rok 1982, a więc stan wojenny (chociaż w tym czasie już bez wojska na ulicach), stąd też asekurancka formuła „siholitnioho roku”, żeby w razie czego można było twierdzić, że to był inny rok, np. 1981 – okres „liberalizmu” w dobie „Solidarności” (tej dziesięciomilionowej).

Uczeń bielskiego „liceum białoruskiego” (bielszczanin, ale z rodzinnymi korzeniami we wsiach Widowo i Rejpiczy), który ze swoich i innych wierszy ułożył tę publikację o nakładzie kilku egzemplarzy, nie był wówczas świadom faktu, że ćwierć wieku wcześniej wiersze „na naszuj ruodnuj mowi”, z których kilka ukazało się drukiem w wydawnictwach Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, pisał dopiero co zmarły widuweć Wasil Biłokozowicz (1899-1981). Nie był też świadom, że inny widuweć z narodżenia, też Wasil Biłokozowicz, szerzej znany jednak jako prof. Bazyli Białokozowicz (1932-2010), w tym czasie zbierał już rękopisy i materiały biograficzne związane z rówieśnikiem Kajki – Mikołą Janczukiem (1859-1921), który urodził się we wsi Kornica niedaleko od Białej Podlaskiej i pozostawił po sobie znaczną spuściznę pisarską w języku ukraińskim, zarówno literackim, jak i kornickiej gwarze.

Jak widzimy z wiersza na poprzedniej stronie, prabat’kuwśka mowa M. Janczuka jest praktycznie identyczna z wariantem języka ukraińskiego funkcjonującym na terenie dawnego (XVI-XVIII w.) starostwa bielskiego (odróżnia ją tylko zaimek „szczo”), będącego najdalej na północny zachód wysuniętym skrawkiem, swego rodzaju Ultima Thule, ukraińskiego areału językowego. Właśnie ten fakt w 1977 r. zaintrygował prof. B. Białokozowicza i skłonił go do bliższego zainteresowania się swoim zabużańskim zemlakom-odnomowciom a zarazem kolegą po slawistycznym fachu – zaowocowało ono szeregiem artykułów w czasopismach slawistycznych, a także monografią „Mikołaj Janczuk (1859-1921). Podlaskie skrzyżowania tradycji słowiańskich” (Olsztyn 1996). W Ukrainie dzieło przypominania osoby i spuścizny M. Janczuka podjął publikacjami na łamach pism „Краєзнавство” (1994) i „Пам’ятки України” (2002) Ołeksander Rybałko (1950-2009).

Kajka i Janczuk urodzili się na terenach, gdzie ludność autochtoniczna była poddana silnej presji asymilacyjnej – na Mazurach germanizacyjnej, na Podlasiu Południowym – polonizacyjnej i mniej skutecznej, albowiem krótkotrwałej, rusyfikacji. Obaj asymilacji się nie poddali, przy czym Janczuk nie uległ wynarodowieniu, mimo że przeszedł pełny cykl nauki w rosyjskojęzycznych szkołach i od 1879 r. mieszkał na stałe daleko od stron rodzinnych – w Moskwie, gdzie odbył studia uniwersyteckie i spędził resztę życia, prowadząc pracę naukową i pedagogiczną. Wprawdzie swoje prace naukowe publikował przeważnie po rosyjsku (zdarzały się też w jęz. polskim i francuskim), lecz z nie mniejszym zapałem działał na niwie literatury ukraińskiej, pisząc przede wszystkim utwory dramatyczne, wystawiane przez zespoły teatralne zarówno na scenach w Imperium Rosyjskim, jak i w należącej do Austro-Węgier Galicji; mając talent muzyczny, wzbogacał ich treść o zapisane przez siebie pieśni ludowe, co zresztą było wówczas standardem dramaturgii ukraińskiej (niektóre z zebranych przez Janczuka „pieśni małorosyjskich” zostały publikowane jako odrębny zbiorek).

Mikoła Janczuk nie upowszechniał natomiast teorii, przypisywanych uczonemu przez autorów polskojęzycznego artykułu biograficznego na Wikipedii: „Uważał Rusinów Podlaszuków za naród odrębny od Ukraińców i Białorusinów, a ich język za samodzielny”. Powyższe twierdzenie jest wyłącznie wytworem wyobraźni dzisiejszych propagatorów doszukiwania się w każdym regionie geograficznym czy historycznym własnego narodu i języka. W Janczukowych czasach takich pomysłów w stosunku do ukraińskojęzycznych mieszkańców Podlasia nie było, zaś on sam w publikacjach poświęconych rodzinnym stronom wypowiadał się w tej kwestii jednoznacznie, co zresztą pokazują już tytuły publikacji z różnych lat, zaczynające się frazami z ówczesnymi rosyjskimi etnicznymi markerami Małorusy, małorusskij, którymi określano Ukraińców oraz ich język i kulturę ludową: „Малорусская свадьба въ Корницкомъ приходѣ” (1886), „Бытъ малоруссовъ Сѣдлецкой губерніи” (1890), „Къ антропологіи малорусовъ-подлясянъ” (1913). Nie nazywał też swoich krajan „Podlaszukami”.

We wstępie do ostatniego z wymienionych artykułów M. Janczuk przyznawał, że kwestia przynależności etnicznej mieszkających na terenie podlaskiego Zabuża „przedstawicieli gałęzi ruskiej” nierzadko jest przedmiotem sporów nie tylko między ludźmi nie obeznanymi w kwestiach antropologii i etnografii, ale nawet między naukowcami. Lecz kończył ten wstęp kategorycznym stwierdzeniem: „Dla mnie jednak nie ulega wątpliwości, że ruska część ludności wiejskiej kilku powiatów guberni siedleckiej (bialskiego, konstantynowskiego, włodawskiego, radzyńskiego, sokołowskiego) powinna być zaliczona do szczepu małoruskiego [w oryg. къ малорусскому племени], za czym przemawiają dane historyczne, a zwłaszcza lingwistyczne”.

Z dalszej części artykułu wynika, że Mikoła Janczuk, myśląc o ojczystych stronach, nie zaprzątał sobie głowy wydumkami o narodzie podlaskim, lecz martwił się tym, co wówczas było dla niego realnym dramatem, a więc że: „Małorusini tutaj szybko się polonizują, zwłaszcza w ciągu ostatnich 30 – 40 lat”. Był to w głównej mierze negatywny skutek zapoczątkowanej w 1865 r. bezpośredniej ingerencji rosyjskiej w życie społeczne i religijne na terenie diecezji chełmskiej, przez co greko-unici w zabużańskiej części Podlasia, którzy wcześniej „ostro odgradzali się od Polaków, siebie i swój język nazywali zaś ‘ruśkimi’… rzucili się w katolicyzm* i nie chcąc być prawosławnymi, zaczęli odżegnywać się od wszystkiego co ruskie – języka, zwyczajów, ubioru, przyjmować zaś wszystko polskie. W niektórych z wymienionych powiatów guberni siedleckiej byli Małorusini-unici co do jednego przeszli na katolicyzm, tak że po wyglądzie zewnętrznym i języku byłego ruskiego Podlasianina, zwłaszcza spośród młodzieży, nie odróżnisz obecnie od szlachcica z sąsiedniej wsi polskiej; w innych powiatach, dalej na zachód, np. w pow. węgrowskim, polonizacja ludności ruskiej zaczęła się jeszcze wcześniej na skutek jej małej liczebności i zaszła jeszcze dalej: tutaj już wśród starszego pokolenia dawno zanikła ruska mowa, ucichła ruska pieśń, wyrodziły się obyczaje”.

Swoje uczucia wywołane postępującą utratą przez mieszkańców rodzinnych stron swego oblicza etnicznego Mikoła Janczuk zawarł też w wierszach, pisanych niestety do szuflady. W obecnej chwili znane są tylko te, które przez autora były przesyłane w listach do przyjaciół z grona uczonych jako przykłady zanikającej prabat´kuwśkoji mowy i zachowały się w archiwach, gdzie odnaleźli je B. Białokozowicz i O. Rybałko. Wiersz, który drukujemy na pierwszej stronie, zachował się w rękopisie referatu literaturoznawcy A. E. Gruzinskiego, odczytanym w styczniu 1922 r. na posiedzeniu poświęconym pamięci jego autora (M. Janczuk zmarł 6 grudnia 1921 r.). Publikując utwór** w monografii „Mikołaj Janczuk (1859-1921). Podlaskie skrzyżowania tradycji słowiańskich” B. Białokozowicz dodał swój komentarz: „Swój emocjonalny związek z Podlasiem udokumentował Janczuk m.in. w stylizowanym pod ludowość poemacie Paraska liczącym 1500 wersów oraz lirycznym zbiorku poetyckim, zawierającym ponad 2500 wersów. O utworach tych wiemy dzięki Gruzinskiemu, który z dużym wdziękiem i wyczuciem przeanalizował je w swoim referacie. W wierszach Moja muza i Ostatnie życzenie wyróżnił intymne wręcz nawiązanie do Szewczenkowskiej*** tradycji umiłowania narodu, ziemi ojczystej i wolności, tak znakomicie wcielonej w jego genialnym Testamencie, który stał się świętością narodową Ukrainy. (…) Janczuk więc marzył, aby nastąpił czas przebudzenia, by na Podlasiu znowu przypomniano miejscową pieśń ukraińską, aby lud podlaski odrodził mowę ojczystą swoich przodków, pradziadów i dziadów, aby był z niej dumny i wskrzesił własne odwieczne tradycje, dawne zwyczaje i obyczaje, by przypomniał miejscowy ubiór i stroje ludowe”.

Można oczywiście się chwalić, że nurt pisania po-swojomu w północnej bielsko-hajnowskiej części Podlasia narodził się i okrzepł w latach 70. i 80. XX w. bez czytania Janczukowej analogii Szewczenkowego „Заповіту” (zapowit = testament), który stał się znany dopiero w następnym dziesięcioleciu. Jednak, co już wiedzieli zarówno średniowieczny filozof Bernard z Chartres, jak i o pół tysiąclecia młodszy fizyk Isaac Newton, jesteśmy wyżsi i widzimy dalej, gdy stoimy na ramionach swych poprzedników. Czas więc, aby dzieła Mikoły Janczuka, chociaż z ponad stuletnim opóźnieniem, dotarły pod podlaskie strzechy, wszędzie tam, gdzie do dzisiaj żywa jest ponadnarodowa tęskność za ojczystą mową.

Jurij HAWRYLUK

*…w katolicyzm – chodzi tu oczywiście o katolicyzm obrządku łacińskiego, gdyż unici wyznaniowo też byli katolikami, w znaczeniu ‘chrześcijanie uznającym zwierzchnictwo papieża rzymskiego’, chociaż obrządku greckiego (stąd upowszechniona w XVIII w. nazwa greko-unici).

**B. Białokozowicz daje wierszowi polski tytuł Ostatnie życzenie, tłumacząc go z rosyjskojęzycznego referatu A. E. Gruzińskiego, stąd też nie wiadomo, jak ten tytuł dokładnie brzmiał w ukraińskim gwarowym oryginale.

***Patrz: B. Białokozowicz, Piewcy Ukrainy i Podlasia. Taras Szewczenko i kształtowanie się świadomości narodowej Mikołaja Janczuka, – „Над Бугом і Нарвою”, 2001, №№ 3-4.

„Над Бугом і Нарвою”, 2020, № 3, str. 2-4.

Прабатькувською мовою напісане 100 лíт тому

Я би хтíв, – о дай то, Боже!

Щоб пора настала,

Щоб якая душа добра

Колісь заспівала

Тую пíсню, що складаєм

В свою̂й рŷднуй мові,

Що найбŷльш за все била мнí

Завше до любові.

Єї наруд мŷй зачувши

Може стрепенеться.

Дідŷв, прадідŷв зганувши,

Може й сам прочкнеться.

Може верне свою мову

Стрŷй і звичай власни

І моя благая пíсня

Міжи їм не згасне.

Мікола ЯНЧУК

Prabat´kuwśkoju mowoju napisane 100 liet tomu

Ja by chtíw, – o daj to, Boże!

Szczob pora nastała,

Szczob jakaja dusza dobra

Koliś zaspiwała

Tuju písniu, szczo składajem

W swojûj rûdnuj mowi,

Szczo najbûlsz za wse była mní

Zawsze do lubowi.

Jeji narud mûj zaczuwszy

Może strepenet´sia

Didûw, pradidûw zhanuwszy,

Może j sam proczknet´sia.

Może werne swoju mowu

Strûj i zwyczaj własny

I moja błahaja písnia

Miży jim ne zhasne.

Mikoła JANCZUK

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься.