Siruotśki Welikdeń
Wmiraje mati, doczku pokidaje.
Ne żenitiś — bat’ko żuonci prysiahaje.
Na mohili w neji szcze pisok ryżyeje
A prysiahi bat’ko derżati ne wmieje.
Bere wuon do chaty mołoduju żuonku
Każe — dohladajte moju sirotońku.
Wona dohladała mału sirotynu,
Czerez deń obiedat’ uczyła dytynu.
Wona dohladała biednu sirotoczku,
Raz na ruok dawała bieleńku soroczku.
Rokowoje swjato Wełykdeń prychodit,
Maczocha sirotku z-za stoła wywodit:
— Wże paski wkusiła to wże j rozhowiełaś
A czoho lintiajko, szcze czoho rozsiełaś?
Soroczku bileńku polublajesz brati,
A sama ne możesz, kob sobie prydbati?
To idi do kuchni i tam u kutoku
To idi pradi tam sobie na soroczku.
Ne poszła sirotka do kuchni prasti,
A poszła sirotka na mamu rydati:
— Wy mamo-hołubko poczujte jak płaczu,
Chocz hołos podajte, chocz chaj was pobaczu;
Woźmi mene mamo do sebe, do jamy —
Nechaj ja ne płaczu huorkimi slozami
Czom że ty matulu ne choczesz ustati?
Czom że ty ne choczesz ni słowcia skazati?
I tak że siruotka i płacze-rydaje,
A nichto z mohiły to j ne odmowlaje.
Wirsz z ukrajinśkoji szkilnoji knyżeczky, jaka pered wijnoju buła u susida, ałe najpewnisze zhoriła razom z chatoju, zapamjatała i wlitku 1994 r. z pamjati pereskazała howirkoju swoho seła Ołeksandra Derpoła z Mjakysziw, szczo w Bilśkowij ґmini.
Zapysaw Jurij Hawryluk
«Nad Buhom i Narwoju», 1996, № 3, stor. 18.


