ІСТОРІЯ,  Наші статті

Ruski szlachcic na podlaskiej zagrodzie

W ciągu ostatnich dwóch-trzech wieków utrwalił się na Podlasiu stereotyp, że podział stanowy na szlachtę i chłopów był też podziałem etnicznym. A więc podlaska szlachta, bez względu na jej status majątkowy, to Polacy wyznania rzymskokatolickiego, zaś prawosławni włościanie i mieszczanie to Ukraińcy lub rzadziej Białorusini (w woj. podlaskim sprzed 1795 r. liczebność Białorusinów była na jego terenie niewielka, gdyż okolice Narewki, Gródka, Krynek czy Sokółki wchodziły wówczas w skład woj. nowogródzkiego i trockiego, więc od historycznego Podlasia oddzielała je granica pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim i Koroną Polską). Jeszcze i teraz wśród mieszkańców ukraińskich wsi w okolicy Bielska określenie “Szlachta” jest tożsame z terytorium zamieszkanym przez ludność polską (formy na “Szlachti” używano tu wymiennie z określeniem na Puolszczy).

Był jednak czas, gdy w XV–XVII wieku należący obecnie do Polski teren ziemi bielskiej, drohiczyńskiej, mielnickiej i brzeskiej zamieszkiwała szlachta ruska, która pozostawiła ślady swojej obecności zarówno w dokumentach pisanych, jak i krajobrazie kulturowym naszego regionu. Jedną z najbardziej interesujących pamiątek po tej warstwie etniczno-społecznej jest płyta nagrobna, którą możemy obejrzeć przy cerkwi w Telatyczach.

Ruscy ziemianie włości milejczyckiej

Wiosną 1984 r., podczas rajdu “Podlasie” przed cerkiewnym gankiem znaleźliśmy sporych rozmiarów kamienną płytę z krzyżem i napisem wykonanym cyrylicą, na tyle wyraźnym, iż udało się go dość łatwo odczytać. Napis brzmiał: Tut leżyt’ pan Feodor Maskewycz ziat’ pana Turow. Mieliśmy więc przed sobą tablicę upamiętniającą pochówek powinowatego rodu ziemian Turów, do których w XV–XVI w. należały posiadłości w okolicach Milejczyc, w ówczesnej ziemi brzeskiej, określone w dokumencie z 1499 r. jako imienia Turowskije – m. in. Zubacze, Litwinowicze, Klukowicze, Nurzec. Pierwszy znany przedstawiciel tego rodu pojawia się w dokumentach urzędowych za panowania wielkiego księcia litewskiego i ruskiego Kazimierza Jagiellończyka (zapis o wielkoksiążęcym nadaniu Turowi berestejskomu), zmarł zaś przed końcem XV w. – możliwe, że to właśnie on jest tym panom Turowym z tablicy nagrobnej przez cerkwią telatycką (wg informacji proboszcza miała ona tutaj być przywieziona z niedalekiej Piszczatki). W dokumentach z początku XVI w. spotykamy dość zamożnych jego potomków Tura berestejskoho – Kuryłę i Seńka Turowiczów. Ale już po kilkudziesięciu latach rodzina ta rozdrobniła się i zbiedniała – np. w 1567 r. Semen Tur Kuryłowicz Zubacki z Zubaczów wraz z braćmi wystawiał na służbę wojenną tylko 2 konnych jeźdźców. Inni Turowie mieli swe majątki w Klukowiczach, Tuminie, i Nurcu, dzieląc te miejscowości z Bukrabami. Znaczna część dóbr Turów znalazła się w rękach Wasyla Bohdanowicza Czyża, który je odkupił lub otrzymał poprzez związek małżeński – jego potomkowie nosili nazwisko Prokulejów Litwinowskich.

Kolejnym starym ruskim rodem szlacheckim w tej okolicy byli potomkowie brzeskiego ziemianina Stećka Olechnowicza, który około połowy XV w. otrzymał od hospodara wieś Tokary. Już w 1495 r. jego synowie Iwaszko i Jacko występują w dokumentach sądowych jako Tokarewscy. Potomkowie Stećka mieli też pewne udziały w niedalekim Welinowie (obecnie oficjalnie nazywane Wilanowem, ale dawna nazwa zachowała się w ukraińskiej gwarze jego mieszkańców) – w 1528 r. z tego majątku wystawiali razem 4 konie. Z Tokarami sąsiadowały dobra Wahanów, których właściciele posiadali też Wolę Wahanowską (ob. Wólka Wygonowska) i Podbielsk (ob. Podbiele) w pow. bielskim – w 1567 r. w chorągwi urzędników i dworzan hospodarskich wystąpili Aleksander, Fedor, Iwan i Jerzy Wahanowscy, wystawiający po 5 koni każdy (była to więc rodzina zamożna). Na samej granicy pow. brzeskiego i bielskiego, w Sasinach i Kaleczycach pod Boćkami siedzieli Sasinowie (Sasinowie-Kaleczyccy). W dokumentach z końca XVI w. występują Wasil i Hrehory Semenowicze, w których rękach były też Rohacze i Tumin. Wprawdzie w tzw. Silwa rerum (las rzeczy), czyli pamiętniku domowym Wasil (1565–1648) pisze, że jego pradziad przybył z Mazowsza, lecz z dokumentów wynika, że protoplastą tej rodziny był diak (pisarz) Fedor, który w 1469 r. otrzymał dziedziczne wójtowstwo we wsi Batikowicze (Baciki) w pow. mielnickim. Jego syn, dworzanin hospodarski Sasin Fedkowicz (Fedorowicz), w 1501 r. otrzymał od Aleksandra Jagiellończyka żerebiej Chodosowski w Kaleczycach – w 1528 r. wystawiał 2 konie.

Niewiele wiadomo o rodzinie Łozków, której najstarszy znany przedstawiciel Borys Łozko żył pod koniec XV w. i miał dwóch synów – Jura i Andryja. Andrzej był m.in. leśniczym i wojskim brzeskim i od 1510 r. z nadania hospodarskiego miał majątek w rozległej włości milejczyckiej (w samej wsi Milejczyce w 1516 r. Zygmunt Stary lokował miasto na prawie magdeburskim). Pozostawił po sobie syna Wasyla i dwie lub trzy córki, z których jedna, Hanna, była żoną Lwa Potejewicza, podskarbiego, a później pisarza hospodarskiego, protoplasty rodu Potijów (Pociejów). Ich synem był m.in. kasztelan brzeski Adam, bardziej znany w dziejach jako Ipatij (Hipacy), od 1593 r. biskup włodzimiersko-brzeski i unicki metropolita (1599–1613). Do rodziny Łozków należały też przez pewien czas Rohacze (Rogacze), które później przeszły na własność Sasinów-Kaleczyckich.

Na początku XVI w. w majątku Telatycze osadzeni zostali dworzanie hospodarscy, którzy skutkiem niepowodzeń w wojnie z Moskwą utracili swoje majątki w ziemi siewiersko-czernihowskiej – Lewsza i Ofanas Bykowski. Zarówno potomkowie Bykowskiego, jak i Lewszy zaczęli z czasem używać nazwiska Telatyckich, dlatego też w popisie z 1567 r. znajdujemy Wasyla Ofanasowicza Telatyckiego, wystawiającego 3 konie z Telatycz i 1 z Mutnej (Mętnej), a także Wasyla i Piotra Lewszów Telatyckich (wystawiali po 2 konie). Obie rodziny były więc średnio majętne.

Aż do ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej (1795 r.) do pow. brzeskiego należał też znaczny obszar na lewym brzegu Bugu (okolice Białej Podlaskiej, Włodawy, Terespola). Szlachtę ruską widzimy tu w Hornowie, dzisiaj zwanym Pratulinem – popis wojskowy 1528 r. wymienia Petra, Iwana, Waśka, Fed’ka i Żdana Hornowskich, wystawiających razem 7 koni, co świadczy o tym, że były to dość duże dobra (przez cały XVI w. pozostawały one w rękach tej samej, choć znacznie już rozgałęzionej rodziny). Ten sam dokument informuje nas o rodzinie Kryczowskich (Kryczewskich) w nadbużańskim Kryczowie (Krzyczewie) – Wasylowa (wdowa po Wasylu) i Stećko Kryczowscy wystawiali razem 3 konie, zaś w czterdzieści lat później wymienia się sędziego brzeskiego Kirdeja Kryczowskiego.

Pod Bielskiem i Drohiczynem

Dość dokładny obraz rozmieszczenia szlachty ruskiej na terenie XVI-wiecznego powiatu bielskiego i drohiczyńskiego dają rejestry osób składających w maju 1569 r. przysięgę po włączeniu woj. podlaskiego do Korony Polskiej. W rejestrze szlachty bielskiej, ułożonym według przynależności poszczególnych wsi do parafii rzymskokatolickich, Rusinów widzimy niemal wyłącznie w parafii ruskiej (tak aż do 1580 r. określano w dokumentach urzędowych teren rzymskokatolickich parafii – bielskiej, brańskiej, łubińskiej i wyszkowskiej). Osoby noszące typowo ruskie imiona (np. Bohdan, Charyton, Steczko, Hryc, Orechwa, Hrehor, Chwiedor, Pilip, Anchim, Denis, Ostapko, Waśko, Sieńko, Prokop, Opanas, Makar, Iwan Tur itd.) zanotowano tu w Hryniewiczach, Kiersnowie, Poletyłach, Rzepnikowskich, Brzeźnicy, Szumkach, Sakach koło Narwi i Sakach koło Kleszczel, Bańkach, Hwoznej, Żywkowie i Ostaszach. W szeregach szlachty widzimy też Joakima Sehenia, syna Ławrentija, właściciela Studziwód. Jednak ta licząca kilkanaście dziesiątków osób grupa była mizerna w porównaniu z kilkutysięczną rzeszą szlachty-Polaków, która w końcu XIV i w XV w. zasiedliła zachodnią część ziemi bielskiej.

Również w spisie szlachty z powiatu drohiczyńskiego widzimy podobną przewagę narodu lachackiego (takiej właśnie formy użyto we wstępie do tego dokumentu). Rusinów widzimy tu przede wszystkim w Putkowiczach Nagórnych i Nadolnych, Łazowie, Bohach, Morzach, sporadycznie w Zajęcznikach, Korowiczach i Koczarhach. I tutaj większość osób zanotowano podając imię i imię ojca, a tylko w nielicznych wypadkach imię i nazwisko lub przydomek (np. Chwiedor Zajęczyński, Wasyl Korowicki, Iwan Dussal, Jacko Gula, Steczko Kopka, Miśko Rydwańczyk, Borys Hołubka, Jan Szyło pop).

Ogólnie można stwierdzić, że ruska szlachta w tej części Podlasia pochodziła z niższej warstwy stanu rycerskiego – bojarów putnych, których osadzono koło głównych grodów – Bielska (Hryniewicze, Bańki, Woronie), Drohiczyna (Putkowice, Tonkiele, Łazów, Twarogi), Mielnika (Moszczona, Baczki-Momotki), Brańska (Kiersnowo, Poletyły, Szpaki, Szumki) i koło Suraża (Chodory, Szerenosy, Zimnochy, Kościany, Ostasze, Okstule, Hołówki, Borowskie-Makary, Leśne, Horodniany). Na drodze z Brześcia do Bielska osadzono bojarów w Sakach i Suchej Woli (Suchowolce) pod Kleszczelami, zaś na drodze z Bielska do Grodna we wsiach koło Narwi – Hwozna (Ancuty), Iwanki, Saki, Rohozy i Żywkowo.

Pełnili oni przede wszystkim różne zadania (puti) zlecane przez administrację zamków hospodarskich, a w razie potrzeby także i służbę wojenną, przez co właśnie otrzymali nazwę bojarów. Służba wojenna nie była jednak ich powinnością osobistą, lecz spoczywała na uprawianej przez nich ziemi, wraz z którą mogli stawać się przedmiotem nadania, co było niemożliwe w przypadku ziemian (np. w 1507 r. Zygmunt Stary nadaje Helenie, wdowie po bracie Aleksandrze Jagiellończyku, zamok nasz Bielesk [!] i z tymi naszymi misty, z Sarażom i z Branskom, i so wsimi bojary i słuhami putnymi i lud’mi tiahłymi [służebnymi] i danniki Bilskoho powita…).

W ciągu XVI w. bojarzy ci, jeśli nie spadli do stanu chłopskiego, co stało się np. z bojarami w Moszczonej koło Mielnika, awansowali do rangi ziemian, czyli pełnoprawnej szlachty – np. właśnie na sejmie unijnym w Lublinie bojarzy z Hryniewicz, Biełek, Woroni, Hwoźnej, Baniek, Żywkowa i Ostasz, stanowiący dotąd załogę zamku bielskiego, zostali uwolnieni zarówno od służby zamkowej, jak też jurysdykcji starosty i mieli podlegać sądowi ziemskiemu, podobnie jak ogół szlachty. Natomiast Sehenie (Seheniewicze) byli z pochodzenia rodziną mieszczańską z Bielska, której udało się zyskać nobilitację (uszlachcenie). Protoplastą tej najbogatszej rodziny mieszczańskiej na Podlasiu był żyjący w XV w. Protas Tyszkiewicz, którego potomek Iwan Seheniewicz był obrotnym kupcem, właścicielem folwarku Studziwody (obecnie w granicach Bielska). Oprócz prowadzonego na szeroką skalę handlu, Sehenie zajmowali się również dzierżawą komór celnych, przemysłem drzewnym, posiadali też znaczne majątki ziemskie. Najbardziej majętny był Fed’ko Seheń, który m.in. pożyczył w 1534 r. 450 kop groszy na wykupienie przez mieszczan wójtostwa bielskiego z rąk Jana Radziwiłła.

“Lachowe na swojej swiatosti, a Ruś na swojej swiatosti…”

W bezpośrednim związku z przewagą ilościową szlachty mazowieckiej w zachodniej części woj. podlaskiego pozostawała też odmienna sytuacja prawna na tym terenie, gdyż mazowiecki książę Bolesław, zająwszy w 1440 r. Drohiczyn, Bielsk, Brańsk i Suraż nadał szlachcie przywileje rozszerzające jej prawa. Gdy wielki książę litewski Kazimierz Jagiellończyk odzyskał ten obszar, poszedł wobec miejscowej szlachty na ustępstwa i nadał jej ograniczone prawo polskie, bardziej korzystne w porównaniu z normami obowiązującymi w Wielkim Księstwie. (Z nadaniem prawa polskiego dla szlachty w ziemi drohiczyńskiej wiąże się m.in. przekład polskich statutów ziemskich z języka łacińskiego na ruski. Został on dokonany na Podlasiu w drugiej połowie XV w. na potrzeby miejscowej szlachty ruskiej nie rozumiejącej łacińskiego zapisu przyznanego im przez Kazimierza Jagiellończyka prawa polskiego.) Prawa te zostały potwierdzone i rozszerzone następnymi przywilejami wielkich książąt. Na ich mocy szlachta uzyskiwała odrębne sądownictwo ziemskie – w miejsce dotychczasowych sądów starostów zamkowych, będących urzędnikami wielkiego księcia. Przywilej z 1516 r. nakazywał pisanie pozwów do sądu ziemskiego wyłącznie po łacinie, także dla Rusinów. Urzędnicy ziemscy mieli być wybierani przez ogół szlachty, grodowi zaś naznaczani przez wielkiego księcia, jednak jedni i drudzy musieli być wyznania rzymskiego.

W ten sposób szlachta ruska obrządku greckiego na terenie ziemi drohiczyńskiej, z której w XVI w. wyodrębniły się ziemie bielska i mielnicka, została z czasem zepchnięta niejako na drugi plan. Był to oczywiście proces trwający kilka dziesiątków lat, co podkreśla współczesny historyk Juliusz Bardach: Jeszcze w XVI w. utrzymywał się wśród warstw uprzywilejowanych żywioł ruski, chroniąc swój język, wyznanie i zwyczaje. W 1500 r. w Drohiczynie w sporze o miedzę przysięgali “zemianie Lachi i Ruś, Lachowe na swojej swiatosti, a Ruś na swojej swiatosti”. […] Na Podlasiu – opierając się na Wielkim Księstwie – żywioł ruski potrafił do czasu skutecznie utrzymywać język ruski jako urzędowy, co najmniej równorzędny wobec łaciny, już po wprowadzeniu prawa polskiego, czego nie było na Rusi Koronnej [Halickiej]. Ruszczyzna została wyparta z ksiąg urzędowych [ziemskich – J.H.] na Podlasiu dopiero w trzydziestych latach XVI w., więc w kilka dziesięcioleci po wprowadzeniu prawa polskiego.

“Nie chcą rozrywać z bracią swoją, pany wołyńskiemi”

Z dokumentów sejmu unijnego w Lublinie dowiadujemy się też o ciekawym fakcie – poczuciu wspólnoty wśród szlachty ruskiej Wołynia i woj. brzeskiego. Włączenie do Korony woj. podlaskiego i wołyńskiego, dokonane w marcu 1569 r., stało się bowiem dopiero pierwszym etapem okrojenia terytorialnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wkrótce na porządku dziennym obrad sejmowych stanęła sprawa przyłączenia do Korony Kijowszczyzny i Bracławszczyzny (co uczyniono), a także woj. brzeskiego, czego domagała się szlachta wołyńska. Wg listu starosty żmudzkiego Chodkiewicza z 31 maja 1569 r., Wołyńcy [posłowie wołyńscy] podali tego między posły, że Kijów i Brześć im należy, a zwłaszcza p. Bokij – wywodzi po Narew i Jasiołdę, Pińsk, Kobryń też do Wołynia życząc, czego Polacy popirać chcą. Podobne informacje znajdujemy w liście podskarbiego litewskiego Naruszewicza z 11 czerwca, w którym skarży się, że: panowie Wołyńcy… i Brześć Litewski wszystek i Pińsk także, aż po Jasiołdę rzekę odgraniczają.

Widzimy tu więc wyraźne dążenie do zachowania integralności ziem etnicznie ukraińskich. Mimo upływu ponad dwóch stuleci od upadku państwa halicko-wołyńskiego i oddzielenia ziemi brzeskiej od Wołynia granicami administracyjnymi – najpierw pomiędzy księstwem trockim Kiejstuta a wołyńskim Lubarta, później granicami pomiędzy województwami – świadomość przynależności obu tych ziem do jednego obszaru historyczno-etnicznego była silnie ugruntowana. Jest to tym bardziej oczywiste, że działania posłów wołyńskich były zbieżne z postawą szlachty brzeskiej, o czym donosił Naruszewicz w liście z 5 czerwca: Posłom powiatu brzesckiego nie kazała [tzn. zabroniła] bracia [szlachta] wracać do domu bez jakiejkolwiek uniej [unii]; i tego snać dokładając, że się nie chcą rozrywać z bracią swoją pany wołyńskiemi, między któremi i pany Podlaszany w samem środku siedzą. Jeśliby zaś unia nie doszła do skutku, żalił się Naruszewicz, umyślili odrywać się od tej nieszczęśliwej ojczyzny swej.

1 lipca 1569 r. dokonał się akt unii Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony Polskiej, zakładający powstanie jednej Rzeczypospolitej, rządzonej przez wspólnie wybieranego władcę i jeden wspólny sejm. Woj. brzeskie nie zmieniło swej przynależności, pozostając w “Litwie”, co J. Bardach skomentował: Ziemia brzeska pozostała przy Wielkim Księstwie, zapewne także dlatego, że unia lubelska stwarzała z ziemiami ruskimi inkorporowanymi do Korony taką łączność, którą szlachta uznała za wystarczającą.

“Aby pisma swego i cnotliwych obyczajów ruskich nie zapominali”

Wiek XVI, będący “złotym wiekiem” w kulturze polskiej, zapoczątkował też proces polonizacji szlachty ruskiej, zwłaszcza na ziemiach bliskich do polskiego terytorium etnicznego, czemu sprzyjał rozwój szkół katolickich i protestanckich, w których nauczano po polsku i po łacinie. Szczególną rolę szybko zaczął odgrywać zakon jezuitów, od 60-70. lat XVI w. zakładający na ziemiach ruskich Korony i Wielkiego Księstwa swe kolegia, które szlachecką młodzież przyciągały zarówno wysokim poziomem, jak i bezpłatną nauką. Wprawdzie kolegium jezuickie w Brześciu powstało dopiero w 1614 r., ale już w 1596 r. szlachta brzeska zebrana 30 grudnia na sejmik powiatowy instrukcje dla swych posłów – Jana Bohowityna Szumbarskiego i Jana Telatyckiego, spisała w języku polskim. Chociaż podpisani pod tą instrukcją rycerstwo, szlachta i wszyscy obywatele wojewodztwa brzesckiego byli Rusinami, tylko dwóch z nich złożyło swe podpisy po rusku: Василій Букраба, хоружій Берестейскій (Wasilij Bukraba, chorużij Berestejskij ) i Олехно Робчичъ (Olechno Robczycz). Reszta podpisała się po polsku, np.: Jan Turzubacki [Tur-Zubacki], ręką swą czy Wasili Lwowicz Hornowski, ręką, zaś biskup Pociej, wówczas już unita, złożył popis łaciński: Hipatius, episkopus Władimiriensis. Także po polsku – Nester Zubacky ręką swą – podpisał się pod instrukcją daną 9 (19) października 1596 r. posłom do króla jeden z kilku przedstawicieli woj. brzeskiego na antyunijnym soborze w Brześciu (był jedynym wyjątkiem, gdyż cała reszta szlachty podpisywała się po rusku). Jednak w drugim dokumencie z tego samego dnia, synodalnym uniwersale protestacyjnym, podpis Nestora nie występuje, widzimy tam natomiast ruski podpis jego krewnego: Яхим Зубацкій рукою своєю (Jachim Zubackij rukoju swojeju). Językiem polskim w prowadzonym przez siebie pamiętniku domowym posługiwał znany już nam Wasil Semenowicz Sasin-Kaleczycki.

Oczywiście przyjmowanie kultury łacińsko-polskiej, która w Rzeczypospolitej była kluczem do politycznej i urzędniczej kariery, nie od razu miało charakter narodowego i religijnego odstępstwa. Starano się łączyć wierność ojczystej tradycji i potrzeby nowego czasu. Świadectwem tego jest testament wołyńskiego pana, znacznego urzędnika dworskiego i ziemskiego Wasyla Zahorowskiego (1577 r.), który nakazywał swe dzieci najpierw uczyć nauki ruskiej w Piśmie Świętym…, tak aby później, dzięki dobrej swej nauce, Bogu miłościwemu dla pomnożenia Jego chwały, władcy swemu i Rzeczypospolitej ku służbie… zdać się mogli. A gdy im Bóg miłosierny da w swoim języku ruskim, w Piśmie Świętym naukę doskonałą, miano zjednać bakałarza statecznego do nauczenia pisma łacińskiego, a następnie do Wilna do Jezuitów, bo tam chwalą dobrą naukę dzieciom, albo gdzie się najlepiej będzie godziło, do nauki oddać. Dalszym etapem edukacji miała być służba na dworach magnackich, a w końcu na dworze królewskim. Rozumiejąc, że ta droga w “szeroki świat” grozi narodowym i religijnym odstępstwem, Zahorowski napominał synów, aby pisma swego ruskiego i mówienia słowami ruskimi, i cnotliwych i pokornych obyczajów ruskich nie zapominali, a najbardziej swej wiary, do której ich Bóg wezwał i w niej na świat stworzył, i nabożeństwa w cerkwiach naszych, zakonu greckiego należnego i porządnie ustanowionego, nigdy, aż do śmierci swej nie opuszczali…

Pomimo coraz większego znaczenia kultury polskiej w życiu codziennym ruskiej szlachty Podlasia, jeszcze w XVII w. dochowywała ona wierności swej wierze. Jak stwierdzał z perspektywy XIX w. podlaski historyk Józef Jaroszewicz, w ziemi drohiczyńskiej były niegdyś całe okolice szlacheckie greckiego wyznania; niektóre z nich z tego powodu zwano ruskimi, dla odróżnienia od podobnego nazwiska okolic lackich. Najdłużej w wierze tej przetrwały okolice: Twarogi, Miłkowice, a szczególniej Putkowice Nagórne. Niemało jest nadań w wieku XVII dla monasteru ś. Trójcy czynionych przez szlachtę drohiczyńską. Do dzisiaj w cerkwi św. Mikołaja w Drohiczynie znajduje się ikona Bogurodzicy (w typie cudownej ikony Iljińskiej z Czernihowa) z portretem jej “szlachetnie urodzonego” fundatora o inicjałach “M.C.L.” i napisem o jej  nadaniu dla cerkwi św. Trójcy w 1640 r. Okoliczna szlachta ruska była tuż wśród fundatorów drohiczyńskiej cerkwi św. Mikołaja i działającego przy niej bractwa.

Wiemy też, że gdy w 1676 r. na sejmiku szlachty ziemi drohiczyńskiej jezuici wystąpili z prośbą o pomoc w uzyskaniu zezwolenia sejmu na podniesienie rezydencji drohiczyńskiej do rangi kolegium sprzeciwiła się temu prawosławna rodzina Turnów. Po ostrej wymianie zdań porwano się do szabel. W odwecie drohiczyńscy jezuici sprowadzili komisję sejmową, która w 1678 r. przekazała cerkiew św. Mikołaja unitom. Wystąpienie Turnów na drohiczyńskim sejmiku jest jak na razie ostatnim znanym tak zdecydowanym działaniem trwającej przy wierze prawosławnej podlaskiej szlachty w sprawach religijnych.

Później sytuacja zaczęła coraz bardziej wpisywać się w schemat “szlachcic-katolik-Polak”. W chwili obecnej ruski stan szlachecki na Podlasiu można uznać za swego rodzaju zaginioną Atlantydę. Tym niemniej jest on ważnym elementem naszych ojczystych dziejów, a przed historykami stoi zadanie dokładnego zbadania jego roli i odszukanie jego śladów, a także żywych potomków.

Jerzy HAWRYLUK

«Над Бугом і Нарвою», 2004, № 4, стор. 25–28.

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься. Обов’язкові поля позначені *